Książki które MUSZĘ przeczytać w 2018 roku

Książki które MUSZĘ przeczytać w 2018 roku

Nigdy nie robiłam sobie listy książek do przeczytania, jak trafiam na książkę która mnie zainteresuję to wrzucam ją na odpowiednią półkę na LubimyCzytać (moje konto) i potem albo kupuję papier albo ebooka. W ciągu roku pojawia się tyle nowych książek, dodatkowo od kiedy mam bloga to czytam tyle recenzji i trafiam na tyle nowych książek że jakakolwiek lista nie miałaby sensu bytu.

Ale ale... postanowiłam zrobić listę 15 książek które MUSZĘ przeczytać w 2018 roku. Będą to książki które odkładam latami na rzecz nowości wydawniczych, klasyki które zawsze obiecuję sobie przeczytać oraz książki które zalegają mi na półce od wieków.


Nie jestem fanką postanowień noworocznych i takowych nie robię więc uznajmy że jest to plan na rok 2018 - czytać więcej klasyków! Zawsze uwielbiałam klasyki, zwłaszcza jeśli mówimy o literaturze angielskiej czy rosyjskiej ale mam wrażenie że w 2017 roku trochę zaniedbałam ten gatunek, przewiduję więc wielki powrót Brontë, Dickensa, Dostojewskiego i wielu innych :)

1."Rok 1984" - George Orwell (18.02.2018)
zabierałam się za nią już dwa razy - do trzech razy sztuka

2. "Władca Pierścieni" - J.R.R. Tolkien (29.06.2018)
chciałabym przeczytać CHOCIAŻ "Drużynę pierścienia"

3. "Opowieść o dwóch miastach"- Charles Dickens   (28.01.2018) 
lubię Dickensa, dodatkowo książka była wspominana w "Przyjaciołach" ;)

4. "Trzej muszkieterowie" - Alexandre Dumas
wszystko przez Anitę z boook reviews!

5. "Na wschód od Edenu"- John Steinbeck
klasyka klasyków, jest ktoś kto nie słyszał o tej książce?


6. "Paragraf 22"- Joseph Heller
wypatrzyłam tą pozycję na liście 'książek do przeczytania przed śmiercią' od BBC i tak sobie czeka od lat...

7. "Wodnikowe Wzgórze"- Richard Adams
kupiłam tę książkę bo okładka była ładna (tak. wiem.) a że jest ogromna to tak leży i czeka

8. "Sto lat samotności"- Gabriel Garcí­a Márquez
mam tą książkę na półce od jakiś 9 lat - chyba czas najwyższy

9. "Zbrodnia i kara" - Fiodor Dostojewski
po udanej przygodzie z "Braćmi Karamazow" nie pozostało już nic innego

10. "Pielgrzym" - Terry Hayes
nie jestem fanką kryminałów/thrillerów ale ludzie rozpływają się nad tą książką


11. "Pani Dalloway" - Virginia Woolf
uwielbiam  Virginie Woolf ale do tej pory nie przeczytałam jej najpopularniejszego dzieła

12. "Agnes Grey" - Anne Bronte
na półce mam jakieś 90% książek sióstr Bronte więc wypadałoby zacząć je czytać

13. "Z mgły zrodzony" - Brandon Sanderson
wypadałoby w końcu zapoznać się z panem Sandersonem *macham do Ani z Książkowych podróży w chmurach*

14. "Północ i południe" - Elizabeth Gaskell
nigdy nie czytałam żadnej książki tej autorki a "Północ i południe" to klasyka klasyków

15. "Cmętarz zwieżąt" - Stephen King
nie lubimy się z Kingiem więc dam mu ostatnią szansę - książka polecana przez fanów


Od 2 lat nie brałam udziału w żadnym wyzwaniu a w tym roku jakoś naszło mnie na zabawę - postanowiłam więc wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym od Kirimy dotyczącym klasyków :) Bardzo ciesze się, że trafiłam na to wyzwanie bo będzie mnie motywować do skreślania pozycji z mojej listy.
Weźmiecie udział w tym wyzwaniu?
Dajcie znać czy macie książki które bezapelacyjnie MUSICIE przeczytać w tym roku :)



Pamiętnik księżniczki - Carrie Fisher, Leia w ziemskim wydaniu

Pamiętnik księżniczki - Carrie Fisher, Leia w ziemskim wydaniu

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
Jako zagorzała fanka Gwiezdnych Wojen, nie mogłam odpuścić sobie tej książki, więc będąc jeszcze na 'haju' po seansie "Ostatniego Jedi" zabrałam się za "Pamiętnik księżniczki" od razu po rozpakowaniu paczki z książkami.
Przeczytałam ją jednym tchem. Zawsze lubiłam poczucie humoru którym charakteryzowała się Carrie Fisher więc wiedziałam czego się spodziewać. Bez dwóch zdań - bezpośredniość to jej drugie imię.


Autorka zdradza nam jak w doszło do tego że zagrała w "Nowej nadziei", co na pewno będzie nie lada gratką dla fanów międzygalaktycznej sagi. Należy jednak pamiętać że ta książka jest o Carrie, niespełna 20-letniej dziewczynie która wkracza w świat aktorstwa będąc pełną obaw - a nie o tym jak powstawała jedna z najpopularniejszych serii filmowych na świecie.
Ta młoda dziewczyna wyrosła na pewną siebie, wygadaną kobietę która nie przebiera w słowach, ciężko wiec wyobrazić sobie że na początku swojej kariery Carrie była cichą, szarą myszką która czuła się niezręcznie niemal w każdej sytuacji. Autorka dzieli się z nami kilkoma stronami ze swojego pamiętnika w którym pisywała regularnie podczas kręcenia pierwszej części (teoretycznie IV części) Gwiezdnych Wojen, co sprawiło że polubiłam Carrie jeszcze bardziej bo okazało się że to co działo się wtedy w jej głowie wcale nie odbiega od tego co dzieje się w głowach setek tysięcy młodych kobiet na całym świecie - ja również odnalazłam w niej cząstkę siebie.

Tym co mnie odrobinę zawiodło jest fakt że książka praktycznie w 85% kręci się wokół jej romansu z... Harrisonem Fordem. Ustalmy to na samym początku - nie pochwalam romansowania z żonatym mężczyzną ALE... młody Harrison Ford? No ja przepraszam bardzo ale mi po dziś dzień miękną kolana jak widzę Hana Solo na ekranie więc w pełni rozumiem Carrie - po prostu przepadła. Poza tym do romansu potrzeba dwóch osób.


Z drugiej strony nie ma co się dziwić że książka traktuje głównie o relacji autorki z Fordem - młoda dziewczyna zakochuje się w starszym o ponad 10 lat mężczyźnie który wywraca jej świat do góry nogami. Kogo obchodzi jakiś film? Film, który był tylko tłem do burzliwych wydarzeń w życiu Carrie. Trzeba pamiętać że w latach 70. na planie pierwszej części sagi jeszcze nikt nie wiedział, że Gwiezdne Wojny będą cieszyć się tak ogromną popularnością przez dłuuuugie lata.

Domyślam się, że ta książka nie jest dla wszystkich. Nie każdego zainteresują losy księżniczki Lei i Hana Solo po godzinach. Nie każdy z przyjemnością będzie czytać o tym jak Carrie straciła głowę dla milczącego i mrukliwego Harrisona. Ja spędziłam z tą pozycją dwa bardzo miłe wieczory i wydaje mi się, że jeśli ktoś chciałby poznać Carrie Fisher trochę lepiej nie jako aktorkę - ale człowieka to ta książka będzie strzałem w dziesiątkę :)

Podsumowanie roku 2017 (+ krótkie podsumowanie grudnia)

Podsumowanie roku 2017 (+ krótkie podsumowanie grudnia)


Witam Was w 2018 roku! Tak, wiem że nie było mnie tutaj strrrasznie długo i nawet nie do końca mam jakąś logiczną wymówkę... Te Święta spędzałam w Polsce i przygotowania do wyjazdu KOMPLETNIE mnie rozstroiły. Tym razem wyjątkowo nie mogłam się ogarnąć, obiecywałam sobie że przygotuję sobie posty "na zaś" ale niestety nic z tego nie wyszło. Ale ale - dotarłam do domu i już spieszę do Was z podsumowaniem całego roku :)

Należałoby jeszcze wspomnieć o grudniu który przeleciał mi przez palce :O
W tym miesiącu nie było szału - przeczytałam jednie 6 książek ale absolutnie nie czuje się winna, bo już pod koniec listopada obiecałam sobie że totalnie odpuszczam sobie grudzień i nie będę się do niczego zmuszać. Pewnie dobiłabym do 8 książek gdyby nie wyjazd i fakt że przez ponad 10 dni byłam poza domem i nie bardzo miałam czas przysiąść z książką na kanapie.


Księga Cmentarna - Neil Gaiman
Nie była to najlepsza książka Gaimana (którego uwielbiam tak swoją drogą) ale na pewno warta przeczytania. Chłopiec wychowywany przez duchy? Nie powiecie mi że to nie kusi.

Język cierni - Leigh Bardugo
Recenzję tej książki możecie przeczytać > o tutaj <

Harry Potter i Kamień Filozoficzny (ilustrowane wydanie) - J. K. Rowling
Czy to wymaga komentarza? Są Święta - jest Harry, a ilustrowane wydanie tylko uprzyjemniło mi czytanie tej książki po raz 84692153.

Dziadek do orzechów - Ernst T. A. Hoffmann
Historia stara jak świat a jednak udało mi się przeżyć 28 lat bez jej znajomości i ze smutkiem stwierdzam że nie jestem zachwycona. Bardzo dziwna historia z elementem jakiejś psychodelicznej fantastyki - dość dziwacznie ;)

Siła, która ich przyciąga - Brittainy C. Cherry
Kolejna przyjemna książka autorstwa mojej nowej PRZYJACIÓŁKI Brittainy, chociaż jak na razie "Woda, która niesie ciszę" wygrywa.

Listy do utraconej - Brigid Kemmerer
Byłam strasznie podjarana tą książka przez liczne opinie i niestety ale po raz kolejny moje oczekiwania były zbyt wysokie. Przyjemna książka ale nic specjalnego.

W 2017 roku przeczytałam 132 książki

Czyli o 2 więcej niż w roku 2016 i o 22 więcej niż w roku 2015 więc teoretycznie nie mam na co narzekać. Co prawda mój wewnętrzny pedant trochę rozpacza bo chciałam zamknąć ten rok z 135 książkami ale nie można mieć wszystkiego, jestem w pełni zadowolona z wyniku.
Dodatkowo cieszy mnie fakt że od kiedy postanowiłam odpuszczać książki które mi nie pasują albo które są wybitnie złe to nie mam na koncie książek które oceniłabym bardzo nisko. Zawsze wiem o czym jest książka za którą się zabieram i często przed wyborem kolejnej lektury bazuję na opinii ludzi którzy mają podobny gust do mojego więc nie mam niemiłych niespodzianek.
Teraz czas na złotą trójkę ubiegłego roku! Dla równowagi wybrałam również 3 najsłabsze książki które wpadły w moje ręce i chociaż nie były to dramatycznie złe pozycje to trochę szkoda mi czasu który na nie poświeciłam.


3 NAJLEPSZE KSIĄŻKI:

Słowik - Kristin Hannah
Jeśli mamy do czynienia z obyczajówką której akcja ma miejsce podczas II Wojny Światowej a głównymi bohaterkami są kobiety - je jestem kupiona za każdym razem. Dwie siostry które muszą przetrwać w okupowanej przez Niemców Francji - zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, a Vianne nie mając wyjścia musi przyjąć pod swój dach jednego z niemieckich oficerów. Rewelacyjna książka!

Ciernista róża - Charlotte Link
Recenzja pojawiła się na blogu dawno temu, gdy byłam blogowym niemowlakiem > tutaj <

Bez serca - Marissa Meyer
Recenzję tej rewelacyjnej książki możecie przeczytać na blogu > tutaj <


3 NAJGORSZE KSIĄŻKI:

Zwierzęta nocy - Austin Wright
Niby mamy thriller ale... czegoś tu brakuje. Historia jest bardzo naciągana a wątki są poprowadzone w bardzo dziwaczny sposób. Nie oszukując - męczyłam się z tą książką dobry miesiąc.

Biała Masajka - Corinne Hofmann
Historię Corinne znałam z filmu, o którym pewnie słyszał już każdy - niestety ale niepotrzebnie pokusiłam się na literacki pierwowzór bo książka była napisana na prawdę słabo. O ile w filmie całą historię ratują piękne plenery to w książce głupota autorki/głównej bohaterki aż bije po oczach.

Przebudzenie króla - Maggie Stiefvater

Być może będę smażyć się w piekle ale cała seria "The Raven Cycle" po prostu mi się nie podobała. Fabuła momentami nie trzymała się kupy, historia była bardzo chaotyczna i nic mnie nie porwało. Ostatnią część czytałam trochę z przyzwoitości i muszę przyznać że straszliwie się męczyłam.


Jaka była najlepsza książka która przeczytaliście w ubiegłym roku?
Dodatkowo - jeśli bierzecie udział w ciekawych czytelniczych/książkowych wyzwaniach to dajcie znać w jakich, bo chyba chciałaby pobawić się w coś takiego w tym roku :)

Język cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia - Leigh Bardugo

Język cierni. Opowieści snute o północy i niebezpieczna magia - Leigh Bardugo

Dzisiaj krótko i na temat.
Jestem prostym człowiekiem. Widzę że wyszła nowa książka Bardugo - kupuję w ciemno.
Przyznaję się bez bicia! Kupiłam tę książkę z dwóch konkretnych powodów:

1. bo to piękne, ilustrowane wydanie
2. bo Leigh Bardugo

W momencie gdy klikałam KUP na stronie jednej z księgarni internetowych, nie miałam pojęcia o czym jest ta książka. Wiedziałam tylko że jest to książka należąca do świata z "Szóstki wron" i "Trylogii Griszy" co po prostu oznaczało że ja MUSZĘ ją mieć.


"Język cierni" to zbiór kilku baśni, które jak rozumiem możemy uznać że były czytane dzieciom w wykreowanym przez autorkę świecie. Mamy do czynienia z sześcioma pięknymi i oczywiście pouczającymi przypowieściami, które uzupełnione są PRZEPIĘKNYMI ilustracjami. Mogłabym rozpływać się nad tym wydaniem godzinami. Obrazki znajdują się dosłownie na każdej stronie. KAŻDEJ. Wiecie jak to czasem jest, niby książka jest ilustrowana a potem okazuje się, że mamy do czynienia z 8 ilustracjami na całe 400 stron...
W tym wypadku podczas czytania konkretnych przypowieści obrazki z każdą kolejną stroną coraz bardziej wypełniają brzegi kartek po to aby na samym końcu połączyć się i przedstawić nam obraz 'podsumowujący' całą historię.

Każda baśń ma swój odrębny klimat i barwnych bohaterów. Mamy do czynienia z Aymą - brzydką dziewczyną która była szpetna ale bardzo odważna i bystra dzięki czemu zjednała sobie potwora z lasu. Kolejnym bohaterem jest list który potrafił wykaraskać się z każdej opresji ale zgubiło go jego dobre serce. Poznamy również Wiedźmę która swoimi zdolnościami kulinarnymi potrafiła ukoić zbolałe dusze odwiedzających ją ludzi.


Yeva natomiast była nie tylko onieśmielająco piękna ale również nieskończenie dobre czego nie dostrzegał jej pazerny ojciec więc mimo iż cieszyła się zainteresowaniem wielu zalotników - oddała serce strumykowi.
Przedostatnia opowieść bardzo przypominała mi "Dziadka do orzechów" ale drobnym z twistem fantasy.
Na sam koniec zostawiona najdłuższą historię - o dwóch syrenach które z największych rywalek stały się najlepszymi przyjaciółkami. Bardzo ciekawa historia opowiadająca o przyjaźni, zdradzie i ambicji.
Nie jestem nawet w stanie wybrać swojej ulubionej - w każdej było to "coś" i nie nudziłam się ani przez chwilkę.
Myślę że fani poprzednich książek autorki będą usatysfakcjonowani. Jednocześnie uważam że jeśli jeszcze nie mieliście styczności z Leigh Bardugo a nie koniecznie macie ochotę rzucać się na głęboką wodę i sięgać na przykład po trylogię to taki zbiór baśni będzie świetnym początkiem wspaniałej przygody :)


Koniecznie dajcie znać czy mieliście już styczność z tą autorką!

Przybij 5! Ulubione trylogie/cykle/sagi bla bla bla...

Przybij 5! Ulubione trylogie/cykle/sagi bla bla bla...

Nastał czas na kolejna odsłonę serii "Przybij 5!" i tym razem zabieram Was na wycieczkę po moich ulubionych 'tasiemcach'. Znamy się już jakiś czas - znamy nie? Ale wydaje mi się, że jest coś czego możecie jeszcze o mnie nie wiedzieć - nie przepadam za seriami książkowymi. Do tego zawsze staram się czekać aż wszystkie tomy zostaną wydane i dopiero wtedy zabieram się za czytanie. Nie dla mnie czekanie latami na kontynuację. Wszystkie serie przechodzą wnikliwą analizę zanim zdecyduje się poświęcić im kawałek mojego życia - czy to oznacza że mam problem z zaangażowaniem? ;)
Był taki czas, że miałam wrażenie że dosłownie każda książka która wychodzi jest częścią jakiejś trylogii. Potem autorów zaczęło ponosić i z niejasnych dla mnie przyczyn zaczęli uznawać że ich opowieści są na tyle ciekawe że trzeba je rozwlekać na 5, 6 lub nawet 7 tomów (takie cuda jak "Pretty Little Liars" kompletnie pomijam bo ta seria ma 8742485 części). Oczywiście poniższa lista jest dowodem na to że czasem warto zdecydować się na coś więcej niż jednotomówka bo można odkryć nowy, niezwykły świat i pomieszkać w nim przez chwilę.
Celowo pomijam Harrego Pottera bo jest miłością mojego życia i znajduje się poza konkurencją! :)


1. Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins
Na tą serię trafiłam dzięki ekranizacji - byłam z chłopakiem w centrum handlowym i postanowiliśmy iść spontanicznie na "coś" do kina. Tym czymś okazały się "Igrzyska Śmierci" (pamiętacie te czasy kiedy nikt nie wiedział kim jest Jennifer Lawrence? :D) które bardzo mi się spodobały więc czym prędzej sięgnęłam po książki. Przeczytałam całą trylogię w 3 dni i byłam zachwycona. To było moje pierwsze spotkanie z klimatem dystopii i bardzo ciesze się, że zaczęłam właśnie od  "Igrzysk" bo mam wrażenie że inne serie to już nie to samo ;)
Koniecznie muszę wspomnieć, że ja byłam kompletnie usatysfakcjonowana (nie, nie udało mi się napisać tego dobrze za pierwszym razem) zakończeniem bo bardzo lubiłam Peetę ale jak już wiecie ja mam ogromną słabość do takich ewidentnie dobrych postaci. Peeta to taki kochany, grzeczny i oddany chłopak. Gale tez był OK ale tak na prawdę to nie ma go za wiele na stronach książki więc nawet nie ma kiedy zżyć się z jego postacią.
#TeamPeeta !!

2. Saga Pieśni Lodu i Ognia - George R. R. Martin
Aka"Gra o tron" bo wiele osób tak właśnie kojarzy tą sagę. W tym wypadku przyznaje się bez bicia - najpierw był serial. Ale tylko pierwszy sezon! Znajomi polecali mi go wręcz na siłę, a ja byłam przekonana że to nie moje klimaty - jacyś rycerze? smoki? Litości, nie będę tego oglądać
Więc się skusiłam iii... obejrzałam cały sezon na raz bo nie mogłam się oderwać.
Z resztą podobnie było z książkami, mam wrażenie że przeczytałam całość w ciągu tygodnia i potem miałam największego książkowego kaca na świecie. Trochę dlatego, że to był koniec przygody z Westeros, trochę dlatego że kontynuacja nie była nawet w połowie gotowa. Swoją drogą - myślicie że dożyjemy "Wichrów Zimy"? Ja powoli godzę się z tym że nie będzie mi dane przeczytać tej sagi do końca. Chyba żadna seria nie wywołała u mnie tylu emocji. Do śmierci będę pamiętać, że o Czerwonym Weselu czytałam w pociągu, miałam taką minę że mężczyzna siedzący na przeciwko zapytał czy wszystko ze mną w porządku bo wyglądam na zdenerwowaną - NO HALO! Właśnie wykończyli jedną z moich dwóch ulubionych postaci! R.I.P Rob :(
Drugą od samego początku był Jon - zanim to stało się modne. 
Biedny taki, nikt go nie kochał, pojechał na Mur i nikt nawet nie próbował go zatrzymać! Poruszył moje zlodowaciałe serduszko. Z resztą w przypadku SPLiO ciężko o ulubionego bohatera bo książki są przepełnione świetnymi postaciami, które bardzo ewoluują na naszych oczach.
Poza tym valar morghulis - all men must die, lepiej się nie przywiązywać.

3. Saga Księżycowa - Marissa Meyer
Nikt z nas tu obecnych nie ma tyle czasu i życia ile trzeba żebym opisała jak bardzo uwielbiam tą serię. Oczywiście natrafiłam na nią dzięki zagranicznym youtuberom którzy wychwalali te książki pod niebiosa - mieli rację. Jak tylko usłyszałam że jest to seria retellingów znanych i lubianych baśni - byłam kupiona bo jak powszechnie wiadomo mentalnie mam 10 lat. Idąc po kolei poznajemy nowe wersje Kopciuszka, Czerwonego Kapturka, Roszpunki oraz Królewny Śnieżki. Do kompletu wyszła jeszcze krótka, uzupełniająca nowela o Złej Królowej z Królewny Śnieżki – która również jest rewelacyjna. Wszystko jest utrzymane w klimacie fantasy, odrobiny dystopii, szczypty sci-fi. W każdym tomie główne skrzypce grają inni bohaterowie ale ich losy się przeplatają aż do ostatniego tomu w którym łączą swoje siły.
W listopadzie Wydawnictwo Papierowy Księżyc wypuściło pierwszą część serii „Cinder” w twardej oprawie, z piękną oryginalną okładką <3 Seria była wypuszczona wcześniej przez inne wydawnictwo ale tylko do II tomu, potem została wstrzymana. Skuście się bo warto!


4. Trylogia Griszy - Leigh Bardugo
Podobała się Wam "Szóstka wron"? Jeśli podobnie jak ja, totalnie poddaliście się urokowi Kaza i jego ekipy to jest to dla pozycja obowiązkowa! Bardzo rzadko zdarza się, że chciałabym żeby jakaś seria miała WIĘCEJ tomów a w tym przypadku tak było, strrrasznie nie chciałam żeby ta przygoda dobiegła końca :( Ja możecie się domyślać, tym razem zagłębiamy się w świat Grisz...ów? Griszych? (lol), czyli ludzi posiadających niezwykłe 'magiczne' moce. Ogromnym plusem tej serii postać Aliny, a musicie wiedzieć że w 98% przypadków jeśli coś mnie denerwuje w książce jest to zawsze główna bohaterka. Nie tym razem. Alina nie była za ładna i zdawała sobie z tego sprawę, co więcej reszta ludzi też o tym wiedziała - nie było motywu kiedy wmawia się nam że dziewczyna jest "szarą myszką" a jakimś cudem okazuje się najpiękniejszą kobietą na Ziemi. Dodatkowo Alina postępuje... LOGICZNIE, za co w tej chwili powinnam wręczyć jej medal bo to sprawia że staje się Królową Głównych Bohaterek. Nie jest przesadnie odważna ani przesadnie głupia. Owszem - popełnia błędy ale to tylko sprawia że wydaj się bardziej realna, podobnie jak reszta bohaterów. Przez serie przewija się kilka schematów ale konstrukcja historii była na tyle dobra że na prawdę nie razi to w oczy :)

5. Diabelskie Maszyny - Cassandra Clare
To było moje pierwsze spotkanie z Cassandrą Clare i bardzo się ciesze że nie zaczęłam od Darów Anioła bo możliwe że nie sięgnęłabym już po nic więcej. Nie żeby 'Dary' mi się nie podobały - były bardzo OK ale moim zdaniem cała historia została sztucznie rozciągnięta a tomów było stanowczo za dużo. Za to Diabelskie Maszyny był wszystkim czego mi było trzeba - nowy ciekawy świat, akcja osadzona w XIX-wiecznym Londynie oraz jeden z lepiej rozpisanych trójkątów miłosnych z jakimi się spotkałam. Mamy dwójkę przyjaciół - panowie są tak rożni od siebie jak to tylko możliwe, ogień i woda. Zarówno Will jak i Jem są świetnie wykreowani a ich relacje z Tessą  są na tyle ciekawe że pierwszy raz w moim czytelniczym życiu nie wiedziałam komu kibicować! Do tego końcówka trylogii wbiło mnie w fotel i uważam, że inni autorzy mogliby brać przykład z Clare bo co jak co, ale potrafi w epicki i satysfakcjonujący sposób zakończyć serię.
Z jednej strony chciałabym zobaczyć film bądź serial na podstawie tych książek ale w drugiej wiem że nikt nie jest w stanie zrobić tego wystarczająco dobrze... Tym bardziej że po moich doświadczeniach z filmową i serialową wersją Darów Anioła która jest po prostu obrazą dla fanów serii (w obu przypadkach aktor grający Jace'a jest ŻARTEM), nie mam ochoty żeby ktoś perfidnie bezcześcił Diabelskie Maszyny.
Też czekacie na te piękne wydania od Wydawnictwa MAG? *.*


Jeśli macie jakąś ukochaną serię i uważacie że absolutnie każdy na świecie powinien ją przeczytać to podzielcie się tytułem w komentarzach, z chęcią zabiorę się za jakąś petardę!


Wieża - Daniel O'Malley, zaskakujący debiut

Wieża - Daniel O'Malley, zaskakujący debiut


Chciałam przyjść do Was z recenzją tej książki dawno temu ale nie mogłam wygrzebać się z czytelniczych zaległości  ale oto jestem! Nadszedł czas na debiut Daniela O'Malleya - pierwsza część serii "Z Archiwum Checquy" (Goodreads mówi że to dylogia ale nie wiem ile w tym prawdy)
Dzisiaj książka dość niezwykła, bo przyznam, że młoda już nie jestem - trochę w życiu widziałam ale taka książka trafiła w moje ręce po raz pierwszy. Kryminał fantasy? Tego jeszcze u mnie nie było.

Na samym początku poznajemy naszą główna bohaterkę Myfawny (nie, normalne imiona w książkach są passe) która jakby... nie do końca jest sobą. Dziewczyna budzi się wśród martwych ciał, nie pamięta kim jest, co tu robi i co się właściwie stało. Okazuje się, że pełni ona funkcję Wieży w organizacji chroniącej świat przed nadprzyrodzonymi i nadnaturalnymi zjawiskami - Checquy. Na szczęście trafiła się nam bystra bohaterka, która w odpowiednim momencie napisała serię listów do "przyszłej" siebie, tłumacząc kim jest, czym się zajmuje i co mogło sprawić że ktoś zapragnął jej milczenia. 
Myfawny którą poznajemy jest cyniczna, zadziorna i pewna siebie - zupełnie inna niż kobieta która zamieszkiwała to ciało przed utratą pamięci. Ku mojemu zdziwieniu, nikt z ludzi z którymi bohaterka wchodzi w interakcję zdaje się nie zauważać że tak na prawdę ma do czynienia z zupełnie inną osobą. Ale na pewne elementy można przymknąć oko, ponieważ:
1. Jest to debiut autora
2. W książce tyle się dzieję i tak trzyma w napięciu że nie ma kiedy zwrócić uwagi na niedociągnięcia ;)
Organizacja Checqua jest wykreowana po mistrzowsku, mamy króla i królowa, gońców, pionki oraz wieże - przypomina wam to coś? Dokładnie tak - szachy. Przyznacie że to genialny pomysł, prawda?


Wiemy że osobą której zależało na śmierci Myfawny jest ktoś z jej współpracowników - ale kto?
Ja stawiałam na drugą Wieżę, która dzieli jeden umysł z czterema ciałami oraz kobietę która jest zdolna przedrzeć się do snów - czy miałam rację?  
Może to być dosłownie każdy ale nasza bohaterka musi jednocześnie udawać że wie kim jest i co robi oraz rozwikłać zagadkę utraty swojej pamięci. Żeby nie było zbyt łatwo - na to wszystko pojawia się siostra Myfawny której kobieta nie widziała od momentu gdy rodzice oddali ją do Organizacji ze względu na jej nadprzyrodzone moce.
Ale że co? Nie wspominałam że nasza bohaterka może dotykiem manipulować i sterować ludzką wolą, odczytywać myśli i praktycznie rozpuścić człowieka od środka? Może i to jeszcze jak!
Elementy fantastyki świetnie przeplatają się z zagadką kryminalną, do tego pamiętajcie że główna bohaterka straciła pamięć nie bez przyczyny - wiedziała zbyt wiele. O czym?
Musicie przeczytać żeby się dowiedzieć, nie mogę zdradzić Wam wszystkiego!

Jestem bardzo mile zaskoczona tą książką, jest to gatunek po który normalnie nigdy bym nie sięgnęła a teraz wiem ile mogłabym stracić. Świat w którym osadzona jest akcja, intrygi, kreacje bohaterów - to wszystko sprawiło że nie miałam ochoty na zakończenie przygody z "Wieżą".
Wiem że wśród Was jest wielu miłośników kryminałów - na prawdę zachęcam do sięgnięcia po tą książkę nawet jeśli wydaje się Wam że to nie do końca klimaty które lubicie. Ja osobiście nie jestem  wielką fanką kryminałów ale historia Myfawny wciągnęła mnie na tyle że nie mogę doczekać się kolejnej części (dlatego właśnie zawsze czekam aż seria jest wydana w całości!) ze świata Checquy.
Mroczny klimat który towarzyszy nam od pierwszej strony pozwala w pełni wczuć się w akcję która nie zwalnia ani na chwilę - ja jestem kompletnie oczarowana.


Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc


PODSUMOWANIE LISTOPADA

PODSUMOWANIE LISTOPADA


Jestem osobą która naprawdę lubi jesień. Wiatry, deszcze, pochmurne niebo - idealnie. Nie znoszę lata i upałów a na słońce reaguje sykiem niczym wampir. No i wszystko fajnie ALE listopad w tym roku był jakiś koszmarny. Nie miałam na nic ani siły ani ochoty, mogłabym spać całymi dniami i w ogóle wszystko mnie jakoś drażniło... W dodatku praktycznie na początku miesiąca dopadło mnie reading slump z którego nie mogłam wygrzebać się przez ponad 2 tygodnie.
Gdyby nie nagły powrót weny i energii do życia to dzisiaj przywitałabym Was maksymalnie 4 pozycjami ale jakimś cudem przez kilka ostatnich dni listopada nadrobiłam 'zaległości'.
Tym razem miesiąc zamykam z 9 książkami na koncie ale na szczęście przed nami grudzień i Święta które UWIELBIAM więc już nic innego nie jest ważne :)


Zaina - Wanda Szymanowska
Recenzja na blogu : ZAINA
Bardzo krótka książeczka, która przedstawia historię małej emigrantki próbującej zaaklimatyzować się w nowym kraju. Prosta w przekazie opowieść o tolerancji i o tym jak łatwo jest zmanipulować dziecięcy umysł. Warto poświęcić te pół godziny aby zapoznać się z historią Zainy.

Ósmy cud świata - Magdalena Witkiewicz
Po raz kolejny skusiłam się na audiobooka i po raz kolejny ciesze się, że nie kupiłam tej książki w formie papierowej bo nie dałabym rady skończyć jej w tej formie. Historia nadawała się w sam raz do umilania czasu podczas odkurzania ale poddałabym się gdybym miała skupić na niej 100% swojej uwagi. Niestety ale moje podejścia do polskich autorów zazwyczaj kończą się fiaskiem i w tym przypadku było podobnie.
Główna bohaterka jest karierowiczką która nie ma czasu na związki a że zegar biologiczny tyka, instynkt macierzyński się budzi - zaczyna powoli rozglądać się za potencjalnym tatusiem dla swojego dziecka. Pakuje się w romans ze swoim szefem, który zaczyna się angażować a ona tak na prawdę marnuje jego czas bo jest wybitną egoistką. Pewnego razu jedzie na wycieczkę do Wietnamu gdzie przypadkiem poznaje mężczyznę swojego życia który naturalnie ma skomplikowaną przeszłość. Dzięki temu że bohaterowie działają wbrew logice i ze sobą nie rozmawiają mamy wątpliwą przyjemność śledzenia cyrku który się między nimi odstawia. Nie polecam i na pewno nie sięgnę już po tę autorkę.

Historia Pszczół - Maja Lunde
Recenzja na blogu: HISTORIA PSZCZÓŁ
Książka która zrobiła na mnie ogromne wrażenie i otworzyła mi oczy na problem o istnieniu którego nie miałam do końca pojęcia. Akcję śledzimy z trzech rożnych perspektyw oddzielonych od siebie sporym odstępem czasu. Wiem że część z Was bała się że to bardzo naukowa pozycja, która bardzo skupia się na problemie wymierania pszczół ale przysięgam że tak nie jest - poznajemy ciekawych bohaterów a książkę czyta się jednym tchem.

Muminki/Dolina Muminków w listopadzie - Tove Jansson
Recenzja na blogu: MUMINKI
Czy trzeba dodawać coś więcej? Moje ukochane Muminki w końcu przeczytane w całości! Już teraz wiem, że do niektórych opowiadań będę wracać co jakiś czas bo tworzą klimat którego na próżno szukać w innych książkach - nawet w tych dla dzieci ;)

Woda, która niesie ciszę - Brittany C. Cherry
Recenzja na blogu: WODA, KTÓRA NIESIE CISZĘ
Okazuje się, że obyczajówka z mocnym wątkiem romantycznym może być napisana dobrze. Nie chcę nazywać tej książki romansem bo to ani nie kojarzy się dobrze ani nie jest do końca prawdą. Ciesze się, że dałam Brittany C. Cherry drugą szansę bo teraz uważam ją za jedną z lepszych autorek w swoim gatunku.

Kolekcja nietypowych zdarzeń - Tom Hanks
Recenzja na blogu: KOLEKCJA NIETYPOWYCH ZDARZEŃ
Dawno nie byłam tak mile zaskoczona! Uwielbiam zbiory opowiadań a ten zapadnie mi w pamieć na bardzo długo. Mam ogromną nadzieję że to nie ostatnia książka która wyszła spod ręki Toma Hanksa bo o ile bardzo lubię go jako aktora i zawsze będę oglądać każdy film w którym wystąpi to liczę na to że zrobi furorę jako autor.

Charlie i wielka szklana winda - Roald Dahl
Druga część "Charliego i Fabryki Czekolady" była równie przyjemna i... równie dziwna. O ile ekranizacje dzieł Dahla są zawsze bardzo barwne i wesołe (Oglądaliście "Matyldę"? To tez jego!) to literackie pierwowzory są nieco niepokojące i chwilami dość mroczne jak na pozycje dla dzieci. Pomijam fakt że możemy tam dopatrzeć się zwrotów typu "ty debilu" czy "co za idiota" ale sama treść jest bardzo chaotyczna i specyficzna. Dahla trzeba po prostu lubić - dla mnie jest takim Timem Burtonem literatury dziecięcej.


Morderstwo w Orient Expressie - Agatha Christie
Od lat obiecywałam sobie, że w końcu sięgnę po klasykę gatunku, a dla mnie w tej kategorii zaraz obok Sherlocka Holmesa są powieści Agathy Christie i jej słynny Herkules Poirot. Jak zapewne wiecie - dość niedawno do kin weszła nowa ekranizacja "Morderstwa w Orient Expressie" ale naturalnie postanowiłam że najpierw przeczytam książkę a później skoczę na film.
Byłam bardzo mile zaskoczona, książka była krótka dzięki czemu oszczędzono nam zbędnych opisów i lania wody. Historia została podzielona na trzy części : wstęp/zbrodnia, śledztwo i rozwikłanie zagadki. Przez cały czas głowiłam się kto jest mordercą a zakończenie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po powieści tej autorki.

Podtrzymując wrzechświat - Jennifer Niven
Mimo swojego podeszłego wieku bardzo lubię raz na jakiś czas sięgnąć po jakąś DOBRĄ młodzieżówkę, których niestety z roku na rok jest coraz mniej. Na szczęście tym razem trafiłam w 10 :)
W "Podtrzymując wszechświat" poznajemy historię dwójki nastolatków którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego - Libby ze względów osobistych doprowadziła się do skrajnej otyłości i w pamięci wielu na zawsze pozostanie "tą nastolatką którą do szpitala wyciągano dźwigiem". Natomiast Jack choruje na prozopagnozję - niezwykle rzadką chorobę która uniemożliwia zapamiętywanie ludzkich twarzy. Chłopak nie pamięta twarzy rodziców, braci ani własnej dziewczyny co przysparza mu wielu kłopotów.
W pewnym momencie losy tej dwójki przecinają się, a my otrzymujemy ujmującą historię o przyjaźni, tolerancji i zrozumieniu.


NAJLEPSZA KSIĄŻKA: 
Kolekcja nietypowych zdarzeń - Tom Hanks

NAJSŁABSZA KSIĄŻKA:
Ósmy cud świata - Magdalena Witkiewicz

Czytaliście którąś z wymienionych przeze mnie książek? Dajcie znać jak się Wam podobało.
A może macie którąś w planach?
Copyright © 2014 booklicity , Blogger