Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Dickens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Dickens. Pokaż wszystkie posty
Stęskniłam się. // 3w1 recenzje

Stęskniłam się. // 3w1 recenzje

Stęskniłam się za blogiem.
Nie było mnie ponad 3 miesiące :O
Oczywiście nie oznacza to, że przestałam czytać książki - nic bardziej mylnego! Jednocześnie muszę przyznać ze smutkiem, że przez ostatnie kilkanaście tygodni pochłonęłam mniej książek niż bym tego chciała. Za to przybyło mi tyle nowych pozycji, że nie jestem w stanie tego zliczyć... #zakupoholiczka #feelNOregret
Nie będę Wam tu serwować liczb i statystyk bo:
a) nie jest to ważne
b) KOMPLETNIE nikogo to nie interesuje


Zatem przejdźmy do konkretów!
Żeby nie było, że to post z serii 'zapchajdziura', chciałam Wam polecić kilka książek które zrobiły na mnie (dobre!) wrażenie podczas tej niemożliwie długiej nieobecności. Niestety trochę się rozleniwiłam i dobieranie książek też nie szło mi jakoś szałowo, to niestety nadziałam się na kilka pozycji, które były mocno słabe. Ale o nich kiedy indziej.

1. Strażnik rzeczy zagubionych - Ruth Hogan
Dawno żadna książka nie sprawiła, że było mi tak ciepło w serduszko 💙
Gdybym nie była takim śmierdzącym leniem to poświęciłabym jej cały, osobny wpis bo na prawdę na to zasługuje.
Anthony Peardew, po śmierci żony postanawia zacząć kolekcjonować najróżniejsze przedmioty zgubione przez innych ludzi. Z czasem dorabia się całkiem okazałej kolekcji i postanawia przepisać ją w testamencie swojej przyjaciółce i asystentce Laurze. W życiu nic nie jest łatwe i przyjemne, więc kobieta wraz z osobliwym zbiorem przypadkowych klamotów dostaje również zadanie - odnaleźć ich dawnych właścicieli. Wyobrażacie sobie coś takiego? Znajdujecie na ulicy buta (swoją drogą, skąd biorą się te pojedyncze, porzucone przy drogach buty? We'll never know) i musicie odnaleźć osobę do której należy? Zadanie wydaje się być niewykonalne ale na szczęście nasza bohaterka nie zostaje z tym problemem sama. Dodatkowym smaczkiem, który dodaje książce uroku są wstawki/retrospekcje opowiadające historie konkretnych przedmiotów - poznajemy ich poprzednich właścicieli oraz okoliczności w których zostali pozbawieni swoich drobnych własności. Niesamowite jest to jaka cudowna opowieść może kryć się za zgubioną gumką do włosów czy pozostawioną w pociągu puszką po ciastkach.
REWELACJA.

2. Pod szkarłatnym niebem - Mark Sullivan
Znamy się już trochę, więc powinniście wiedzieć, że książki z II WŚ w tle są tym po 
co sięgam niezwykle chętnie i często. A dodatkowo jeśli treść książki jest oparta na faktach, to ja jestem kupiona juz na wstępie! W tym przypadku nie było inaczej.
Pino jest nastoletnim chłopcem, pochodzącym z dobrego domu i pozbawionym jakichkolwiek zmartwień. Gdy do Mediolanu wkraczają wojska niemieckie, początkowo nie robi to na nim najmniejszego wrażenia. Niestety z dnia na dzień sytuacja zarówno na ulicach miasta jak i w całych Włoszech robi się drastycznie niebezpieczna - Pino wraz z młodszym bratem udaje się w góry, do zaprzyjaźnionego księdza który postanawia wykorzystać krzepkich chłopców do pomocy przy przeprowadzaniu żydów przez Alpy. Sytuacja ulega zmianie gdy zbliżają się 18-naste urodziny Pina i wiadomym staje się fakt, że chłopak będzie musiał zaciągnąć się do wojska. Włoskiego? Niekoniecznie, bo rodzice uznają, że syn będzie bezpieczniejszy zasilając armię wroga. Jakby, życie naszego bohatera nie było wystarczająco skomplikowane - na skutek 'serii niefortunnych zdarzeń' Pino zostaje kierowcą prawej ręki Hitlera - generała Hansa Layersa, jednego z najpotężniejszych dowódców Trzeciej Rzeszy. Daje mu to jedyną w swoim rodzaju możliwość prowadzenia działalności szpiegowskiej dla aliantów.
Muszę przyznać, że cała historia jest niesamowita. Gdybym nie wiedziała, że książka jest oparta na faktach to w życiu nie uwierzyłabym, że taka historia mogła wydarzyć się naprawdę.

3. Wielkie nadzieje - Charles Dickens
Nie byłabym sobą, gdybym przeczytała książkę Dickensa i nie podzieliła się z Wami tym zachwytem. Dickens to jest Dickens, trzymał facet poziom i zawsze zapewniał to czego czytelnik od niego oczekiwał - małego arcydzieła.
Pip nie miał łatwego życia, po śmierci rodziców wychowywała go starsza siostra przy której nawet przyrodnie siostry kopciuszka mogą sie schować, bo Georgiana jest zołzą jakiej mało (pssst... nawet biła męża!). Chłopiec żyje w ubóstwie, jest domowym popychadłem i nie może znieść faktu, że nie ma żadnego wpływu na to jak będzie wyglądać jego życie. Urodził się w biednej rodzinie = jest biedny, jego szwagier jest kowalem = on będzie pomocnikiem kowala. Do jego ogniska udręk, opału dorzuca piękna i nieprzystępna (arogancka, naburmuszona, wyniosła, złośliwa...) Estella w której Pip zakochuje się bez pamięci.. Nagle! Niespodziewanie! Nie-wiadomo-skąd chłopak otrzymuje anonimowo OGROMNĄ sumę pieniędzy dzięki czemu wyrusza na podbój Londynu gdzie postanawia zdobyć odpowiednią edukację, a następnie zostać Wielkim Bogatym Panem - czym NATURALNIE ma zamiar zaimponować Estelli i dobyć jej zimne jak lód serce.
Ale. Jeśli czytaliście jakąkolwiek inną powieść Dickensa to wiecie, że gdy jednego bohatera spotyka tyle wspaniałych rzeczy to "wiedz, że coś sie dzieje"... Później już nie jest tak kolorowo.
Co ja mogę Wam powiedzieć - poezja. Pełen wachlarz ludzkich emocji i charakterów.
Tego nie można nie polecić.


Na dzisiaj to już wszystko, dajcie mi trochę czasu na rozkręcenie się ponownie :)
Na koniec chciałam jeszcze poprosić Was o podrzucenie mi tytułu najlepszej książki, którą przeczytaliście w tym roku - tak, wiem że do Sylwestra daleko ale część osób pewnie ma juz swoje typy.


Nie takie te klasyki straszne #2 Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens

Nie takie te klasyki straszne #2 Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens


Czy wy tez nie wierzyliście, że jednak uda mi się przeczytać tę książkę w styczniu? Jeśli tak, to kompletnie Was nie winię bo w sumie to udało mi się to zrobić trochę... przypadkiem? Przysiadłam do niej z zamysłem, że przeczytam CHOCIAŻ 50 stron i może jakąś nadprzyrodzoną mocą wyrobię się do końca stycznia ale jak już zaczęłam to przypomniało  mi się, że ta książka przecież była na prawdę dobra! Dodatkowo, jak się później okazało - przerwałam czytanie w najciekawszym momencie. Cała ja.
Jeśli nie macie zielonego pojęcia o czym mówię to zapraszam do jednego z wcześniejszych postów po przeczytaniu którego wszystko stanie się jasne:
--> Dramaty introwertyka czyli gorzkie żale #2

Czy wspominałam dlaczego w ogóle postanowiłam przeczytać tę książkę? To że jest dziełem autora który ewidentnie mi 'podchodzi' to jedno a drugą sprawą jest to, że czytałam o "Opowieści w dwóch miastach" w... "Diabelskich maszynach". Pamiętam że Tess wielokrotnie rozmawiała o tej książce z Willem (💙) i bardzo zapadło mi to w pamięć. Ponieważ Will jest chodzącym ideałem, postanowiłam przeczytać książkę którą tak lubił. TAK - wiem że o nie jest prawdziwy.
No i? Czy ktoś na sali ma jakiś problem? :3


Do rzeczy moi drodzy!
Postanowiłam, że nie będę Was zanudzać tłem historycznym tej książki (mimo iż odgrywa dość znaczną rolę) bo wydaje mi się, że jest to jeden z elementów który zazwyczaj zniechęca ludzi do klasyków a przecież moje intencje są zupełnie odwrotne. Zaznaczę więc tylko, że akcja książki rozpoczyna się na kilka lat przed Wielką Rewolucją Francuską (1789–1799) i na niej się kończy.
Tytułowe 'dwa miasta' to naturalnie Londyn i Paryż (a nie Nowy Jork i San Francisco - fani "Przyjaciół" - łączmy się!) i to właśnie do tych miast pan Dickens przenosi nas w swojej powieści.
Nie wiem czy powinnam sama wybierać sobie głównego bohatera, ponieważ nie wynika to jasno z treści książki ale do pełnienia takiej roli wybrałam sobie Lucie, w okół której splatają się wszystkie wątki.
Lucie mimo swojego francuskiego pochodzenia żyje w Londynie jako sierota, po wielu latach dowiaduje się, że jej ojciec nie umarł lecz został niesprawiedliwie wtrącony do Bastylii (dla niekumatych - paryski zamek pełniący funkcję więzienia) za bycie świadkiem pewnego wydarzenia o którym dowiadujemy się duużo później - można powiedzieć, że mamy tu wątek kryminalny.
Dzięki pomocy Pana Lorryego - przyjaciela domu, doktor Manette i jego córka są znowu razem. Tymczasem na ich drodze pojawia się przystojny Karol Darnay - chociaż bardzo szybko dowiadujemy się iż nie jest to prawdziwe nazwisko mężczyzny. Karol jest francuskim arystokratom który porzucił swój cały dobytek aby rozpocząć życie na nowo - właśnie w Londynie. Okazuje się to bardzo dobra decyzją gdyż zakochuje się w Lucie i para szczęśliwie ląduje na ślubnym kobiercu.
Musze wspomnieć o biednym i zmarnowanym Sydneyu, który wbrew pozorom odgrywa z tej historii ogromną rolę. Sydney jest angielskim adwokatem który kocha się w Lucie - oczywiście bez wzajemności. Jak na prawdziwego dżentelmena przystało, postanawia on mimo wszystko dbać o nią aż po grób! Rewelacyjna dramatyczna postać, której moim zdaniem powinno poświęcić się w książce więcej uwagi.


Rozgadałam się co?
Potem akcja toczy się dość szybko. Karol postanawia wrócić do Paryża (chociaż wszyscy mówią, żeby tego nie robił - serio Karol?) aby pomóc dawnemu słudze wydostać się z więzienia.
Na miejscu okazuje się że jego rodzina uznana została za morderców i zdrajców narodu przez co Karol - jako jedyny potomek swojego rodu sam zostaje pojmany i skazany na śmierć. Dodam że gilotyna zrobiła się wtedy szalenie popularna. To się nazywa być w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie...
To jest moment w którym dowiadujemy się, dlaczego ojciec Lucie trafił przed laty do więzienia i dlaczego niechcący przyczynił się do ujawnienia dowodów przeciwko własnemu zięciowi. 
Czy Karol trafił pod gilotynę? Czy ktoś przybędzie mu z ratunkiem? :O

Nie chcę zdradzać za dużo bo muszę przyznać, że byłam BARDZO zaskoczona rozwojem wydarzeń.
"Opowieść o dwóch miastach" to książka którą na prawdę WARTO przeczytać. Ostatnie 200 stron pochłonęłam jednym tchem, akcja była na prawdę napięta a zakończenie trochę wbiło mnie w fotel. Dickens nigdy nie zawodzi.
Jak pewnie możecie się domyślać moim faworytem zdecydowanie został Sydney. Nie wiem czy dlatego że ma tyle samo chęci do życia co ja (niewiele) czy było mi go najzwyczajniej w świecie żal ale jego postać zostanie ze mną na dłużej.

Ciesze że nie odpuściłam tej książki bo ostatecznie bardzo mi się podobała. Mam ochotę sięgnąć po kolejne dzieło Dickensa - marzy mi się "David Copperfield" ( nie, to nie o tym magiku) ale nie trafiłam jeszcze na ładne wydanie tej książki - poluję!


Książka bierze udział w czytelniczym wyzwaniu na blogu Mi się czytanie podoba



Copyright © 2014 booklicity , Blogger