Przybij 5! Najgorsze książki jakie "przeczytałam"


Nie tylko ulubieńcami człowiek żyje, dlatego dzisiaj będę Was torturować najgorszymi książkami jakie wpadły mi w ręce. Kiedy człowiek dużo czyta, niemożliwe jest żeby był zachwycony każdą przeczytaną pozycją. Muszę z radością przyznać że trudno było mi przypomnieć sobie tytuły tych 5 znienawidzonych i przez chwilę myślałam że będę musiała Was przywitać tylko 4 a tego byśmy nie chcieli prawda? Jako osoba z lekkimi, niezdiagnozowanymi zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi nie mogę sobie pozwolić, żeby w "Przybij 5!" były tylko cztery tytuły, nie mogłabym spać w nocy :)
Nie korzystam z internetu od wczoraj więc wiem że MUSZE wspomnieć o tym, że te książki są MOIMI koszmarkami, jeśli komuś z Was przypadły one do gustu to wszystko jest jak trzeba - równowaga w naturze zachowana. Potraktujcie ten post z przymrużeniem oka ;)


1. Pamiętniki Wampirów - L. J. Smith
Większość na pewno kojarzy serial o tym samym tytule i BARDZO dobrze bo to jedyna rzecz która powinna się Wam z tym kojarzyć jeśli Wasze wspominania mają być pozytywne. Książki były tragiczne. Od samego początku oglądałam "Pamiętniki" i muszę przyznać jak na wyświechtaną już tematykę wampirów spisywał się całkiem dobrze, więc za namową przyjaciółki (Agnieszko, muszę przemyśleć naszą przyjaźń!) skusiłam się na książki o których istnieniu bardzo długo nie wiedziałam. Można się przyczepić do wielu rzeczy ale jednym z podstawowych problemów jest sam styl autorki, grafomania na bardzo profesjonalnym poziomie. Level hard. Czytało się na prawdę źle a do tego główna bohaterka była straszliwie infantylną, głupią i stereotypową amerykańską nastolatką. Natomiast bracia Salvatore... mdli i bez wyrazu, kompletnie nie kibicowałam żadnemu z nich. No i mamy tutaj również jeden z najgorzej rozpisanych trójkątów miłosnych EVER. Elena nie może się zdecydować kogo kocha, a panowie w spokoju czekają aż się zdecyduje. Kocham Stefano na zabój! Nie... kocham Damona najmocniej na świecie! Nie, jednak Stefano!. W pewnym momencie mamy wrażenie, że ona po prostu nie wie który to który. Fabuła momentami kompletnie nie trzymała się kupy, zero logiki. Nie, nie i nie. Przeczytałam 1,5 tomu i bardzo podziękuję za resztę. Potrzeba komuś podpałki do kominka? Bo kupiłam aż 4 tomy...

2. 50 twarzy Greya - E. L. James
Już widzę jak część z Was przewraca oczami myśląc "Boooże, znowu te 50 twarzy Greya, czy możemy już odpuścić?". Nie. Sorry not sorry. Mi nawet nie chodzi o tematykę tej książki bo każdy kto po nią sięga wie na co się pisze. W tej całej serii po raz kolejny najgorszy jest "kunszt" pisarski autorki który pozostawia wiele do życzenia. WIELE. Grafomaństwo: level double hard. Mój dobry znajomy mówił mi, że czytał tą serię lata temu po angielsku i nie było tak strasznie no ale wybaczcie - oceniam produkt który finalnie trafił w moje ręce. Opisy scen erotycznych był na żenującym poziomie a "mów do mnie brzydko" w wykonaniu Anastasi i Christiana były wybitnie niezręczne i groteskowe. No na mojej wewnętrznej bogini nie zrobiło to dobrego wrażenia.
Można było to zrobić dużo lepiej i wtedy były by szanse na to że ta seria byłaby jedną z lepszych w swoim gatunku. Nie żebym się znała, ta seria skutecznie odstraszyła mnie o tego typu książek. Mogłabym nie znieść kolejnego spotkania bliskiego stopnia.

3. Lolita - Vladimir Naobokov
Byłam bardzo zawiedziona gdy okazało się, że moja przygoda z tak chwalonym Nabokovem okazała się kompletnym niepowodzeniem. Jako miłośniczka literatury rosyjskiej poczułam się obrażona! Robiłam co mogłam, sukcesywnie raz na kilka lat staram się wrócić do "Lolity" bo liczę że może kiedyś nastanie ten "właściwy czas" ale nadszedł moment by się poddać. Tym razem również nie zraża mnie tematyka bo wiem o czym jest "Lolita" - młoda dziewczyna uwodzi dużo starszego od siebie mężczyznę. Jasne, to nie jest dla każdego ale ja wychodzę z założenia że każdy temat można przedstawić w ciekawy sposób. Nabokov chyba wychodził z innego założenia bo ta książka była tak cholernie nudna że złapałam się na czekaniu aż w końcu do czegoś dojdzie między tą "parą". Kibicowałam nastolatce i staremu zbokowi. Gdy dotarło do mnie, że ta książka robi mi masło z mózgu po prostu odpuściłam. Tam się NIC nie działo. NIC. Do tego narracja była jakaś cholernie dziwna, jakby bohater mówił o sobie w trzeciej osobie... Bardzo to było cudaczne.


4. Buszujący w zbożu - J. D. Salinger
Miałam nie pisać o tej książce bo sama myśl o niej wzbudza we mnie bardzo negatywne emocje, a ja już nie jestem najmłodsza i ja się nie mogę denerwować! KOMPLETNIE nie rozumiem fenomenu tej książki i moja niechęć do niej na pewno byłaby mniejsza gdyby świat nie próbował mi na siłę wmówić że to jakieś arcydzieło. Holden jest chłopakiem chodzącym do prywatnej szkoły z internatem, pewnego dnia stwierdza że życie go przerasta i postanawia uciec... nikt nie wie po co i w jakim celu. Taki o, wrażliwy chłopak nam się trafił. Rozmyśla sobie o sensie swojego jestestwa i ma problemy z dupy. Wybaczcie. Ale tak, to są problemy z dupy. Czytałam "Buszującego w zbożu" będąc zaledwie odrobinę starsza od Holdena i kompletnie nie rozumiałam o co temu rozpuszczonemu bachorowi chodzi. Książka na pewno miała nieść jakieś wybitnie głębokie przesłanie, ale niestety było tak głębokie że wpadłam w otchłań i tyle mnie było widać.
Aż się uniosłam, wybaczcie. Ja nie wiem dlaczego ale ta książka porostu mnie denerwuje!
To był pierwszy i ostatni raz kiedy o niej wspominam, od dzisiaj uznajemy że ona nie istnieje i nigdy więcej o niej nie rozmawiamy OK?

5. Spóźnieni kochankowie - William Wharton
Obrzydliwość. Miłość ma wiele twarzy i ja niczego nikomu nie zabraniam. Nie oceniam, każdy powinien kochać i być kochany. Ale nie każda historię trzeba opisywać z drobnymi szczegółami - serio. W telegraficznym skrócie książka jest o romansie mężczyzny z niewidomą staruszką. Nie powiem Wam ile bohater miał lat, wydaje mi się że ponad 40 a ona... 70? 80? Ale to nie jest ważne, cała ich relacja jest mocno naciągana - mężczyzna odchodzi od żony bo ta go zdradza, przeprowadza się do Paryża, tam poznaje staruszkę opiekującą się GOŁĘBIAMI, ona zaprasza go na obiad, on ją maluje, potem się do niej wprowadza, ona okazuje się być dziewicą... Pierwszy raz byłam tak zażenowana tym co czytam, a nie należę do jakiś wstydnisiów. Dodatkowo mężczyzna postanawia umilić nam lekturę opisami ciała swojej kochanki, odczuciami i doznaniami. Już? Wyobraziliście to sobie? NIE MA ZA CO! Domyślam się, że ta książka miała na celu ukazanie piękna miłości w każdym wieku ale forma nie była właściwa. Macie takiego znajomego który czasem w towarzystwie (na trzeźwo bądź nie) zwierza się z jakiś swoich intymnych sytuacji czy podbojów a w tym czasie wszyscy dookoła zaczynają wygładzać sobie swetry, rozglądają się po ścianach, sprawdzają godzinę i bardzo ale to BARDZO starają się nie pokazać jak niekomfortowo się teraz czują? Tak, ten znajomy to własnie ta książka.

Brawo! Żyjecie? Jeśli będziecie mieć jakieś koszmary to z pełną odpowiedzialnością biorę to na siebie. Czytaliście którąś z tych książek? Dajcie znać. No i naturalnie bardzo chętnie poznam wasze koszmarki.

Nie wiedzieć dlaczego posty w których na coś narzekam są najdłuższe ;)

110 komentarzy:

  1. Haha, nie wiem czemu, ale zdecydowanie wolę czytać o najgorszych książkach niż najlepszych :D Sama mogę wypowiedzieć się tylko na temat Pamiętników Wampirów. Serial oglądałam, naprawdę mi się podobał, lecz kiedy sięgnęłam po książkę, to aż mnie skręcało. Przeczytałam może pół tomu, nawet nie. Nigdy już nie wrócę do tych książek.
    Pozdrawiam,
    Weronika z https://recenzuje-od-ksiazki-strony.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że ktoś czuje mój ból - "Pamiętniki" to był jakiś dramat... Chociaż serial też ciągnęli trochę za długo, mogli odpuścić ten ostatni sezon bo trochę ich poniosło :D

      Usuń
  2. Czytałam tylko ''50 twarzy Greya''. Dałam się skusić chyba głównie ze względu na jej popularność i zgadzam się, że można było zrobić to wszystko lepiej. ''Pamiętniki Wampirów'' mam w planach i muszę przyznać, że ostudziłaś mój zapał. :D Pewnie i tak sięgnę po ten cykl z ciekawości, ale trochę się teraz tego obawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj koniecznie znać jak pójdzie Ci z "Pamiętnikami" - trzeba mieć stalowe nerwy żeby przeczytać całą serię do końca :D
      Z "50 twarzami Greya" miałam podobnie, wszyscy się tak straszliwie jarali że postanowiłam zobaczyć o co tyle szumu - niepotrzebnie.

      Usuń
  3. Kiedyś bardzo dawno przeczytałam pierwszy tom 'Pamiętników...' , ale już nawet nie pamiętam jakie wrażenie na mnie zrobił. Na pewno niezbyt dobre skoro nie sięgnęłam po kontynuację. Za to byłam ogromną fanką serialu. Pamiętam jak z tygodnia na tydzień wyczekiwałam nowego odcinka. A o Damonie śniłam o po nocach ♥ Skończyło się tak, że nie dotrwałam do końca. Przerwałam oglądać gdzieś w 7 sezonie? sama nie wiem dokładnie. Chyba parę odcinków po tym jak Elena odeszła. Zrobiła się z tego już niestety moda na sukces z wampirami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak... Damon <3
      W pełni Cię rozumiem - ja co prawda obejrzałam "Pamiętniki" do końca ale głównie z sentymentu bo ten ostatni sezon mogli sobie kompletnie darować, scenarzystów trochę poniosła fantazja. Chociaż muszę przyznać, że zakończenie było całkiem satysfakcjonujące. Przez pewien czas oglądałam również "The Originals" ale odpuściłam po 2 sezonie bo też przesadzali, a szkoda bo serial miał potencjał.

      Usuń
  4. Ale mam szczęście - żadnej z tych książek nie czytałam, chociaż przymierzałam się do Lolity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie krępuj się - książka jest klasyką klasyków więc jakiś tego powód musiał być :) DO mnie po prostu kompletnie nie trafiła. Ale od 'fanów' słyszałam, że to jedna z jego trudniejszych książek, może kiedyś skusze się na coś innego.

      Usuń
  5. Z Twojej listy skusiłam się tylko na Greya i to był ogromny błąd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zły dotyk boli przez całe życie, tej książki nie da się zapomnieć.

      Usuń
  6. Lolitę akurat uwielbiam i szalenie podoba mi się ta narracja, ale rzeczywiście, akcja jest tam powolna i trochę bez sensu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam że to nie jest najlepsza książka Nabokova, pewnie powinnam zacząć od czegoś lżejszego jeśli o niego chodzi ;)

      Usuń
  7. Lolitę mam w planach. Jestem ciekawa swoich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy Ci się spodoba, to bardzo specyficznie skonstruowana książka :/

      Usuń
  8. Zgadzam się z Buszującym w zbożu! Ledwo zmogłam tę książkę i przez cały czas się zastanawiałam, jak to mozliwe, że jest uważane za arcydzieło :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Może jako książka sama w sobie to nie jest dramatyczna - aktualnie mamy durniejsze i gorzej skonstruowane pseudo-filozoficzne książki z nastolatkami z głównej roli ale jakim cudem ktoś dopatrzył się tam takiego arcydzieła? Nigdy nie rozumiem.

      Usuń
  9. Dwie pierwsze pozycje zamieniłabym tylko miejscami! :D A tak to wszystko w punkt :) "Pamiętniki" były tak złe, że jestem w szoku, że na ich podstawie zrobili dość dobry serial. A "Grey" był tak zły, że i film jest zły. Jednym zdaniem - moja wewnętrzna bogini, przegryza ołówek i jest zdziwiona, jakim cudem te książki stały się sławne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat kolejność jest przypadkowa - jestem sprawiedliwa i wszystkich nie znoszę po równo :D
      Wydaje mi się, że Greyem zachwyciły się osoby które mało czytają - ja rozumiem że ktoś może oczekiwać luźnej książki z elementami erotyki ale taka książka też może być napisana poprawnie jeśli chodzi o stylistykę. No i może NIE być żenująca.

      Usuń
  10. Książek nie czytałam, serialu na podstawie Pamiętników nie widziałam, filmu na podstawie Greya również, także chyba mogę się cieszyć. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja psychika pozostanie bezpieczna :D Chociaż akurat serial był całkiem, całkiem ;)

      Usuń
  11. Pamiętniki wampirów są straszne, jeszcze gorsze niż serial. O 50 twarzach Greya wolę zapomnieć, bo z.każdą stroną rozpadałam się na milion kawałków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi akurat serial całkiem się podobał jak jeszcze scenarzyści byli w pełni sprawni umysłowo bo później to już był pełen odlot. Brakowało tylko smoków :D

      Usuń
  12. Mi też zdarzają się koszmary i czasem, chociaż rzadko zdarza mi się książkę odłożyć. Pierwsza jaka przychodzi mi na myśl to "Samotność w sieci". Była monotonna, wg mnie bez akcji, często traciłam wątek. Męczarnia. Następny tytuł to także "50 twarzy Grey'a". Nie rozumiałam na czym polegał ten zachwyt? Chyba na upodobaniach bohatera, bo książki jak dla mnie pozbawione głębi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damn it, a mi się "Samotność w sieci" całkiem podobała ALE - może to być spowodowane tym, że był to czas kiedy byłam BARDZO młoda i sama poznałam fajnego chłopaka przez internet :D Ach, ta młodość.

      Usuń
  13. "Lolitę" czytałam wieki temu i pamiętam, że mi się podobała. "Buszującego w zbożu" przerobiłam dwa lata temu i miałam bardzo mieszane uczucia. Bohater mnie drażnił ale starałam się cały czas pamiętać, kiedy ta książka powstała. Kiedyś budziła kontrowersję, dzisiaj to nic nadzwyczajnego. "Spóźnieni kochankowie" nie podobali mi się ani trochę i ledwo ją skończyłam. Dwóch pierwszych nie czytałam i nie mam zamiaru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet tych kontrowersji nie rozumiem :/ Co tam było takiego szokującego? Że chłopak miał jakieś zdanie na temat pseudo-filozoficzne? Każdy nastolatek ma ;) Myślałam, żeby dać tej książce jeszcze jedną szanse już jako dorosła osoba ale stwierdziłam... po co? Przecież nie każda książka okrzyknięta 'arcydziełek' musi mi sie podobać :)

      Usuń
    2. ,,Buszujący w zbożu" wyszedł w latach pięćdziesiątych w Stanach, a więc w dekadzie ogromnej pruderii, kiedy w Hollywood obowiązywał Kodeks Haysa zakazujący pokazywania nagości, seksu pozamałżeńskiego, zachowań homoseksualnych, drastycznych scen, wulgaryzmów, itd. A tu przychodzi książka, w której Holden przeklina, spotyka się z prostytutką, a scena z nauczycielem głaszczącym go po głowie może być mocno dwuznaczna. Dziś to nie robi wrażeniach, w tamtych czasach było mocno szokujące :)

      Usuń
  14. Rozbawił mnie fragment o "Pamiętnikach wampirów" :) Bardzo lubię serial, książek nie czytałam i chyba nie zamierzam. "Lolita" mi się podobała, "Buszujący w zbożu" też, ale miałam 14 lat, jak to czytałam. Może dzisiaj oceniłabym tę książkę inaczej. Co do Greya i Whartona - pełna zgoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytaj "Pamiętników" bo to kompletna strata czasu - zwłaszcza dla dorosłego człowieka który czytał już lepsze rzeczy :D
      Ja "Buszującego w zbożu" również czytałam będąc nastolatka i pamiętam że stwierdziłam wtedy że gdybym zdała w prawdziwym życiu takiego Holdena to chciałabym nim potrząsnąć i powiedzieć "Przestań stękać i weź się w garść!!" :D

      Usuń
  15. No m.in fenomen Nabokova polega na narracji. Moim zdaniem jest niesamowita. To, że akcja przebiega powolutku to znaczy, że autor przekuwa uwagę czytelnika na coś innego. Możemy czytać wiersze Szymborskiej, a ona opisuje jak kot czeka na własciciela - banał, ale jaki kunszt.
    zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem :) Mam kilka książek w których pozornie nic się nie dzieje (wiele klasyków zalicza się do tej grupy), wszystko powolutku ale jednak czytanie sprawia mi przyjemność. U Nabokova ta narracja kompletnie mi nie podpasowała, lubię książki nietypowe ale ta wydała mi się po prosty dziwna. Może kiedyś dam mu drugą szansę i zabiorę się za inny tytuł jego autorstwa :)

      Usuń
  16. O dziwo, nie czytałam żadnej z wymienionych przez Ciebie ksiażek, może - uff? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowane, wielkie UFFFFF - toż to są same koszmary!

      Usuń
  17. Łączę się w bólu nad nienawiścią do Holdena i "Buszującego w zbożu". Ja doszłam do wniosku, ze nienawidze tej książki, bo przeczytałam ją już po prostu za późno. Jako dwudziestosześcioletnia kobieta miałam ochotę zamknąć mu paszczę jak tylko zaczęłam czytać jego życiowe wywody. NOPE. N O P E.

    A co do pamiętników. Naprawdę? To ja Cię namówiłam na pamiętniki? Wybacz mi ten ogromny błąd! Ja przebrnęłam przez 3 części i dziękuję bardzo.

    Ja jedna znajduję się w grupie "nie mam nic do 50 twarzy greya, czytało się ok". Jak mówiłam 500 razy, to nie była najlepiej napisana książka na świecie, ale... dla mnie tragedii nie było :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holden sux, straszne doświadczenie to było. Ale najbardziej chyba drażni mnie to, że nie rozumiem co Ci wszyscy ludzie widzą w tej książce. Czasami coś mi się nie podoba ale rozumiem że innym może się podobać - wbrew pozorom tak jest z "50 twarzami Greya". Tymczasem "Buszujący w zbożu" jest dla mnie nieodgadnionym fenomenem.

      Tak, ty mnie namówiłaś do "Pamiętników" i nigdy Ci tego nie zapomnę!

      Usuń
  18. Nie czytałam żadnej z tych książek. Ale Lolita jest na mojej liście "do przeczytania". Nie czuję się jakoś zachęcona po tym co przeczytałam, ale chyba jednak zaryzykuję i poświęcę na nią kilka godzin życia by wyrobić sobie na jej temat własne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się ta piękną chwilą bez tych książek - jest tak wiele warta <3
      Pewnie, że czytaj! Może Tobie akurat się spodoba, w końcu uwielbiają ja masy ludzi na całym świecie, coś w tym musi być :)

      Usuń
  19. Mam tak samo z "Buszującym w zbożu". Nastawiłam się na wspaniałą lekturę i kompletnie nie rozumiem fenomenu tej książki - dla mnie to totalna szmira. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" przeczytałam i chyba najlepszą opinią będzie to, że po kolejne części nawet nie zamierzam sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się tak nastawiłam i to chyba jest główny czynnik mojego wielkiego oburzenia i niezadowolenia. Oczekiwałam arcydzieła literatury współczesnej, cudu spisanego ludzką ręką... eee... no nie bardzo o.O

      Usuń
  20. O EM DŻI. W końcu spotkałam kogoś, kto ma podobne zdanie o "Buszującym w zbożu" <3 Nie rozumiem i nigdy nie rozumiem jej fenomenu. Tak nudnej książki nie czytałam chyba w całym swoim życiu - serio, myślałam, że uschnę, umrę, a mój mózg po prostu wyparuje w czasie czytania tego "arcydzieła". Nigdy więcej.
    Brrrr.
    Do dziś mam ciarki.


    Pozdrawiam cieplutko,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com


    PS. Piękne zdjęcia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Ja byłam bardzo zawiedziona tą książką, tyle się o niej wtedy mówiło że spodziewałam się tego że po przeczytaniu "Buszującego" wybuchnie mi mózg - no, nie bardzo.
      Rozpuszczony dupek.

      Usuń
  21. Czytałam Pamiętniki Wampirów, ale to już bardzo dawnk temu i niewiele pamiętam więc seria nie była najlepsza. Zaczęłam kiedyś Lolitę, ale nie dotrwałam nawet do 20 strony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To możemy przybić sobie piątkę! Ja za drugim podejściem do "Lolity" przeczytałam coś koło 100 stron ale zmuszałam się tak jakby to była lektura szkolna którą muszę znać na jutro. Nie było warto.

      Usuń
    2. Ja kiedyś planuję jeszcze raz do niej podejść i dotrwać do końca :)

      Usuń
  22. Żadnej z tych książek nie czytałam, chyba dobrze zrobiłam :D

    Pozdrawiam,
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś ocalona! Tych wspomnień nie da się wymazać...

      Usuń
  23. A właśnie zastanawiałam się nad przeczytaniem "Buszującego w zbożu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie akurat się spodoba, nic nie wiadomo :)

      Usuń
  24. Czytałam tylko "Buszującego w zbożu" i też mnie ta powieść nie zachwyciła. Może akurat w trakcie lektury byłam za młoda...? Już nawet nie pamiętam, kiedy to dokładnie było;)
    Gdybym mogła dodać coś do takiej listy... u mnie na pierwszym miejscu znalazłaby się "Miłość w czasach zarazy". Jak ludzie mogą twierdzić, że to piękna historia miłosna? To raczej opowieść o człowieku, który miał obsesję na punkcie jednej kobiety. Nie, nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez chwilę chciałam wrócić do "Buszującego" jako dorosła osoba ale stwierdziłam, że ja już się powoli starzeje i moje serce może nie poradzić sobie z tym wk**em drugi raz.

      Próbowałam zabrać się za tą książkę keidyś ale straaaaaasznie nie mogłam się wkręcić, chciałam dać jej jeszcze jedną szansę ale teraz widzę, że szkoda czasu ;)

      Usuń
  25. No właśnie zacząłem czytać "Buszującego w zbożu"! Dzięki za zachęcającą rekomendację! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za coooo :D
      Ale mam nadzieję że napiszesz coś o tej książce na blogu, z chęcią poczytam co myślisz. To że książka mi się nie podobała, nie oznacza że jest zła. Wydaje mi się że aktualnie młodzi (ode mnie - 28 lat) czytelnicy mogą podejść do tej książki inaczej bo już tak wiele się o niej nie mówi. Gdy ja byłam gówniarą to ta książka była wielkim HALO.

      Usuń
  26. Ooo, mogę się wypowiedzieć :D
    Akademię Wampirów planuję przeczytać, bo staram się czytać wszystko o wampirach <3 <3
    Odnosząc się do twojego komentarza do Melancholii, czytałam Buszującego jakieś 2 lata temu czy rok temu - już nawet nie pamiętam, bo była to książka o niczym. A nawet bym się nie zainteresowała, ale był wtedy bum na klasykę :P Żałuję, że ją przeczytałam i w sumie można uznać, że ta książka nie istnieje, bo nic nie wnosi, nic nie ma ciekawego w jej treści, a Holden to debil.
    Greya przeczytałam kiedyś fragment w necie i wiem, że nie tknę. Nawet patykiem! :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pisałam o "Pamiętnikach wampirów" ale "Akademię" też mam w planach bo słyszałam same dobre opinie. Ktoś mi nawet polecał ostatnio :)

      Muszę zapoczątkować nowy hasztag na insta: #HoldenSux

      Usuń
  27. Zatem już wiem po jakie tytuły nie sięgać. Z Twojej listy czytałam tylko Greya. Któż go nie czytał. To było moje pierwsze zetknięcie się z literaturą erotyczną i wtedy książki zrobiły na mnie wrażenie. Teraz wiem, że podeszłabym do nich zupełnie inaczej. A tak mam sentyment, choć pod względem stylu powieści te wymagają wiele do czynienia - wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam Grey daaawno temu, zanim seria stała się nienormalnie popularna i pamiętam że nie oceniałam jej straszliwie źle. Z czasem jak zaczęłam o niej myśleć i porównywać ją do innych książek - nawet tych słabszych to dotarło do mnie jakie to było straszne ;)

      Usuń
  28. Zgadzam się w 100% co do "50 twarzy...".Czytając "to dzieło" odniosłam wrażenie, że zasób słów autorki jest mocno ograniczony i w sumie nie dotarłabym do końca gdyby nie pewien bloger, który postanowił zrozumieć fenomen tej książki i ją przeczytać. Po każdym przeczytanym fragmencie opisywał swoje wrażenia, było to tak komiczne, że żeby dobrze zrozumieć jego wszystkie aluzje i dowcipy dobrnęłam do końca pierwszej części i dałam sobie spokój z tą trylogią ;). Z Twojej piątki czytałam jeszcze Spóźnionych i tu się troszkę nie zgodzę z Twoimi odczuciami, aczkolwiek znam osobę, która ma identyczne, więc jesteś w większości ;), ale znam również osobę, dla której jest to jedna z lepszych książek jaką czytała. Osobiście przeczytałam, nie zanudziłam się, nie była też dla mnie żenująca, ale też nie zrobiła wrażenia, ot kolejna przeczytana.
    Pozdrawiam
    KSIĘGOZBIÓR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem że są książki lepsze oraz gorsze i że każdemu może podobać się to na co tylko ma ochotę ale kompletnie nie rozumiem fenomenu Greya. MASY ludzi na całym świecie zachwycało się tą serią... NA PRAWDĘ? To tak jakby ktoś na siłę próbowałam mi mówić że disco polo jest najlepszą muzyką jaką teraz istnieje... no... nie? Podoba Ci się - super ale miej świadomość że żyjesz w błędzie :D

      Ja do Whartona już NA BANK nigdy nie wrócę bo facet mocno się postarał, żeby mnie zniechęcić a to nie należy do najłatwiejszych rzeczy. Dla mnie to było KOMPLETNIE nieporozumienie.

      Usuń
  29. Oj, jak ja się zachwycałam Buszującym w zbożu w gimnazjum, to była przez krótki moment książka mojego życia ;) I chociaż, nie wiem jak odebrałabym ją dzisiaj, to nadal się wzruszam jak sobie przypomnę zakończenie, i mam z nią związane bardzo dobre wspomnienia ;)

    Zaczytywałam się w książkach L.J.Smith w podstawówce/gimnazjum i chociaż kicz i głupota się z nich wylewała, to niektóre były nawet znośne, chociaż jak teraz o nich myślę to nie wiem jak ja mogłam to brać na poważnie ;) Ale Pamiętniki wampirów to jest dno :D W pewnym momencie czytałam je tylko po to, żeby przekonać się jakie idiotyzmy się pojawią i poddałam się dopiero w momencie w którym Elena powróciła z martwych jako lewitującą/wyjątkowa/magiczna?? wersja siebie ale z umysłem dziecka :O (czy jakoś tak, nie pamiętam już dokładnie ;) Po tym motywie już nic mnie w książkach nie może zdziwić ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam wrażenie, że po "Pamiętnikach" nawet najcudaczniejsza fantastyka nie zrobi na mnie wrażenia bo tam było dosłownie wszystko, zabrakło tylko smoków - chociaż był jakieś stwory z innego wymiaru a to już całkiem blisko :D

      Usuń
  30. Ależ marudzisz, o Cie Pani xD
    No i co, ja Cię powkurzam i powiem, że uwielbiam PW! Znaczy, kilka lat temu tak było przynajmniej xD
    I pamiętam jak się wkurzałam na serial, gdy zaczęłam oglądać, ale był Somerhalder, no to wiadomka jak to się skończyło xD
    Pamiętajmy, że to było wydane bodajże w 1991 roku, gdzie trójkątów miłosnych nie było na każdym kroku, no i wiesz.... #Zmierzch, wiadomo z czego czerpany xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Niekulturalna Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam przebrnąć przez drugi tom, bo poziom absurdów kompletnie mnie przerósł - a pamiętajmy że to była mimo wszystko fantastyka! :D
      Somerhalder zawsze ratuje sytuację. Zawsze.

      Usuń
  31. Ale "50 twarzy Greya" wcale nie było aż takie tragiczne, są znacznie gorsze książki! Nie żebym uważała, że jest to mistrzostwo świata czy ogólnie cud nad cudami... ale jakiś tam pozytywny akcent mam do tej historii.
    Mimo wszystko uważam, że na fundamentach Greya powstało wiele tragicznych książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nawet nie do końca chodzi o fabułę bo co kto lubi ale stylistyka, błędy gramatyczne i wybitnie ubogi język tak mi dały po oczach że na lata tego nie zapomnę.
      No i ja nie za bardzo mam porównanie bo w takim klimacie erotyka czytałam tylko Greya i nic innego nie tykam, nie jest to literatura dla mnie ;)

      Usuń
  32. A ja lubię ,,Buszującego w zbożu" :D Jasne, Holden był irytujący i nieodpowiedzialny. Robił głupie rzeczy, zachowywał się jak palant, kłamał. Ale wydawał mi się bardzo ludzki - właśnie taki zagubiony nastolatek u progu dorosłości, już nie dziecko (dzieciństwo jest stracone na zawsze), ale jeszcze nie dorosły, przepełniony masą wątpliwości, mieszanymi uczuciami co do dorosłości, lękiem, zagubieniem, zmieniającymi się nastrojami, buzującymi myślami i uczuciami, tak szaleńczymi i nielogicznymi, ale w sumie TAK ludzkich. Jestem obecnie w wieku Holdena i chociaż, na szczęście, nie jestem tak nieodpowiedzialna, jak on, to ta gonitwa myśli, to zagubienie, ten lęk, panika dławiąca w gardle, ale też radość, ekscytacja i zawroty głowy na progu dorosłości, ta masa pytań... brzmi dość znajomo. A ta włóczęga po Nowym Jorku, zachłyśnięcie się wolnością i poznawanie świata podczas błąkania się po mieście ma w sobie coś pociągającego i bardzo młodzieńczego.
    Poza tym jakoś lubię taki typ dwudziestowiecznego bohatera egzystencjalnego, który poszukuje sensu :)
    Ale każdy ma swój gust, zresztą jest sporo osób, które nie lubią ,,Buszującego...". Nie każdą książkę uznaną za arcydzieło trzeba lubić :D
    Reszty książek nie czytałam i poza ,,Lolitą" (bo sama chcę się przekonać, są ludzie, którzy uwielbiają, są ludzie, którzy nienawidzą, sama muszę wyrobić sobie zdanie :D) raczej nie zamierzam. Śmiechłam na opisach ,,Pamiętników wampirów" i Greya, to było cudowne ♥ Trójkąty miłosne bolą, nie lubię tego wątku. Zbyt często jest fatalnie rozpisany i opiera się na tym, że ona się miota jak szalona i zmienia obiekty uczuć z jednego na drugiego jak rękawiczki, a oni cierpliwie czekają i jeszcze głaszczą ją po główce, żeby się nie spieszyła. Ugh.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz! Ciesze się, że nie zawiodłaś się na "Buszującym" tak jak ja, najważniejsze żeby książki sprawiały nam przyjemność, niezależnie od tego czy podobają się całemu światu czy kompletnie nikomu. Jest masa ludzi których "Buszujący" zachwycił, więc coś musi w tym być. Ja byłam zbliżona wiekiem do Holdena gdy czytałam tą książkę ale pamiętam że już wtedy miałam ochotę złapać go za łachy, potrząsnąć i krzyknąć "Ty weź sie chłopie OGARNIJ!" ;) Ale ja zawsze byłam bardzo konkretną osobą, która będąc nastolatką nie miała jakiś... hmmm... no wiesz, problemów egzystencjalnych i tym podobnych - co zaznaczam w tym wieku jest ZUPEŁNIE normalne.

      "Pamiętniki" był straszne pod wieloma względami ale ten wątek miłosny był najgorszych wątkiem miłosnym i najgorszym trójkątem miłosnym z jakim się spotkałam. Tak jak mówisz - ona nie mogła się zdecydować a oni jakby nigdy nic spokojnie czekali aż dziewczyna się zdecyduje... jakiś koszmar. W serialu co prawda wcale nie było dużo lepiej. BRACIA teoretycznie nie mieli nic przeciwko temu wszystkiemu... TRAGICZNE to było :D

      Usuń
  33. Co do dwóch pierwszych pozycji to nie mogę się nie zgodzić. Grey mnie zanudzał, choć nie sądzę, żeby problemem była tematyka. A w "Pamiętnikach wampirów" było tyle rozbieżności pomiędzy serialem a książką, że zrezygnowałam. Serial bardziej przypadł mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z "Greyem" tez nie tematyka była problemem, bardziej nie mogłam zrozumieć jak ktoś wypuścił taką książkę do druku... Przecież tekst musiało sprawdzać mnóstwo ludzi! A to jest takie grafomaństwo, straszna stylistyka i te błędy gramatyczne... Koszmarek.

      Usuń
  34. "Pamiętniki Wampirów" próbowałam czytać wieki temu... wolę nie wspominać :P
    Do tej grupy mogę zaliczyć również "Zmierzch" a "50 twarzy Greya" zaczęłam czytać (również dawno), ponieważ poleciła mi bibliotekarka - dość szybko odłożyłam ;P
    Na pewno coś jeszcze tutaj bym dopisała ale w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć a nie mam dostępu do mojego "Dzienniczka lektur", który prowadze czwarty rok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam ludzi którzy sami robią spisy swoich książek - ja nie miałbym do tego serca :D Na szczęście z pomocą przychodzi mi konto na LubimyCzytać <3
      Ja muszę przyznać, że jeśli chodzi o "Zmierzch" to mi się całkiem podobało - oczywiście wiadomo że ta seria ma pełno wad, Bella jest wkurw... wiadomo, ale ogólnie czytało mi się całkiem dobrze. Takie typowe guilty pleasure ;)

      Usuń
    2. Dla mnie to miła pamiątka ;)
      Bella była denerwująca już z twarzy a Edward też do najpiękniejszych nie należy... poza tym gra aktorska w tym filmie jest jakaś taka.. drętwa i nijaka jakby jej nie było :P Ale to moje zdanie ;)
      W książce to każdy mnie irytował.. nie moja bajka ;P

      Usuń
  35. Też nie byłam zachwycona Pamiętnikami. Ciężko mi było skończyć pierwszą książkę i się poddałam...chociaż i tak zaszłam daleko, bo jeśli chodzi o Greya to odpadłam po 4 kartkach ☺
    MOJA STRONA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam drugi tom "Pamiętników" bo moja przyjaciółka mówiła że "na końcu jest coś fajnego o Damonie" - więc męczyłam. Później okazało się że jej chodziło o koniec serii ale taką zapaloną fanką to jednak nie byłam :D

      Usuń
  36. Czytałam jedynie "Buszującego w zbożu", ale zupełnie nie pamiętam tej książki :D Jak widać nie zapadła mi w pamięci, co oznacza, że widocznie była taka sobie, bo te najgorsze to pamiętam doskonale :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo zazdroszczę Ci tego zapomnienia :D Ja co prawda "Buszującego" nie opowiedziałabym ze szczegółami ale beznadziejności Holdena nigdy nie zapomnę. NIGDY!

      Usuń
  37. Zatem nie mam czego żałować, że żadnej z nich nie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Luuubię takie wpisy :D
    Podzielam Twoje zdanie o Nabokovie i Buszującym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwie książki to zdecydowanie jedne z najgorszych. Książki na liście są ustawione losowo ale "Buszujący" powinien być na pierwszym miejscu bo psuje mi krew od ponad 10 lat :D

      Usuń
  39. O rany, tak! Też nie rozumiem fenomenu Buszującego w zbożu. Dla mnie ta książka jest pozbawiona wszelkich walorów literackich, a główny bohater był niesamowicie irytujący. Dobrze, że książka jest tak cienka, bo inaczej na pewno bym jej nie wymęczyła.

    Pozdrawiam
    Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że nie jestem z tym sama! Okazało się, że baaardzo dużo osób nie ogarnia fenomenu "Buszującego" #HoldenSux
      Pamiętam że po przeczytaniu tej książki miałam wrażenie że nic nie przeczytałam, nic nie zapamiętałam i nic nie wywołało we mnie żadnych emocjo - szkoda czasu.

      Usuń
  40. Taaaaaaaaaaaaaaaaaaak nareszcie ktoś napisał, że buszujący w zbożu to jakiś... no własnie też nie orzumiem, co ludzie w niej widzą. Tam nie ma nic. Zeor przekazu. Nic nic nic ona do mnie nei traaaaaaaaaaaaafia :D ALe czytałam :P Zaczynam się zastanawiać czy to nie książka typu Pana Tadeusza, że trzeba do niej dojrzeć, czyli nigdy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślałam, żeby sięgnąć po "Buszującego w zbożu" teraz, jako osoba dorosła ale tak źle wspominam tą książkę że nie potrafię się zmusić do tego żeby dać jej drugą szansę więc myślę ze do tego nie dojdzie ;)

      Usuń
  41. Haha niedawno pomyślałam sobie, że skoro "Buszujący w zbożu" to taki fenomen, to muszę go przeczytać! Jak bardzo się męczyłam, to wolę sobie nawet nie przypominać;) więc z Twoją opinią zgadzam się w 100%:)

    Pozdrawiam,
    korczireads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym poznać ludzi przez których ta książka została uznana za literacki fenomen, muszę poznać ich tok myślenia :D

      Usuń
  42. Żadnej z tych książek nie czytałam i widzę, że dużo nie straciłam. ;)
    Pozdrawiam, Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie, powiedziałabym nawet że jesteś dzięki temu zdrowsza ;)

      Usuń
  43. Po przeczytaniu wszystkich komentarzy stwierdziłam, że koniecznie muszę przeczytać ,,Buszującego w zbożu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, w pełni rozumiem! Jak tak dużo ludzi się burzy to musi coś w tym być ;)

      Usuń
  44. Piękne zdjęcia <3
    Pamiętniki Wampirów kocham całym serduchem ;( szkoda że Tobie nie przypadły do gustu:(
    Buszujący w zbożu czy Grey to porażka xD


    Buziaki
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No nie mogłam się przemóc! Może gdybym wcześniej nie oglądała serialu to książki wypadłyby lepiej a tak to wszystko mi się nie podobało... No i ciągle miałam "Nie tak! W serialu było inaczej!"

      Usuń
  45. Ja po tej filiżance kawy chętnie bym ją wypiła! Co do dwóch pierwszych powieści to 1. nie lubie pamiętników wampirów a jeszcze bardziej powieści Greya (filmów oczywiście też nie). Klimat totalnie nie mój więc nawet nie łapałam się za nie. 3. nie czytałam, ani nie słyszałam o książce ale z tego co piszesz to takie typowe flaki z olejem a tego nie lubię i omijam - więc odpada, nie dorwę jej nigdy. 4. nie zainteresowała mnie ani trochę, za to 5 pozycja może być intrygująca ale takie hm.. no kurde, mało realne. Totalna fikcja a więc nie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa niestety się zmarnowała bo ja pijam tylko z mlekiem, inaczej sobie nie wyobrażam ;)
      "Spóźnieni kochankowie" robią krzywdę w głowę, książka powinna być prawnie zakazana bo to był jakiś koszmar!
      Nic nie straciłaś nie czytając tych książek, na pewno będziesz zdrowsza psychicznie na dłużej ;)

      Usuń
  46. Nigdy nie czytałam żadnej z wymienionych przez ciebie książek (poza krótkim fragmentem Greya, który na chybił-trafił wybrałam ze środka książki - już po dwóch zdaniach zostałam skutecznie odstraszona od tej pozycji), choć muszę przyznać, że do przeczytania Lolity ciągnie mnie od liceum. Niestety, jakoś nie mogę trafić na tą "odpowiednią chwilę", żeby mieć ochotę akurat na taką tematykę.
    Natomiast moja lista znienawidzonych tytułów zamyka się na razie tylko w jednej serii - Dom Nocy. Przyznam się szczerze i bez bicia - okładki i tytuły zawsze przykuwały mój wzrok w bibliotece, więc gdy na jakimś forum ktoś mnie zaczął namawiać do przeczytania (a byłam akurat po cięższej pozycji), to bez namysłu zabrałam się za Naznaczoną. Na początku byłam zażenowana poziomem tego gniotu, bo od razu skojarzyło mi się z moimi opowiadaniami, które pisałam jeszcze w czwartej klasie podstawówki, ale potem było tylko gorzej. Serio, czytałam niejedną młodzieżówkę (choć jakimś trafem Zmierzch mnie ominął), ale to było okropne! Niektóre sceny były zupełnie niepotrzebne (i bez sensu wulgarne), a przez tekst typu "przez moment ujrzała cień w jej oczach" można już było od razu się domyślić kto jest głównym złym (co niby miało być plot twistem w drugiej części). Nie wiem co mi strzeliło do łba, że sięgnęłam za Zdadzoną. Fakt, że nadal byłam namawiana przez polecające serię forumowiczki, ale krzty oleju w głowie nie miałam, skoro uwierzyłam, że może być lepiej. Bo wiecie, dwóch facetów (człowiek i wampir) to stanowczo za mało na harem dla wampirzej nastolatki. Dowalmy jej jeszcze nauczyciela, który będzie pożądliwie patrzył na bohaterkę i chuchał jej w ucho, zawracając w głowie. Niech kocha dwóch naraz, a trzeciego podnieca. Już pomijając badziewny wątek miłosny (miłość polega tu głównie na pożądaniu krwi i krocza oraz byciu przystojnym poetą), przewidywalną fabułę i żenujące teksty... logiki tam nie ma ŻADNEJ. Bohaterka cały akapit biadoli o tym, że nie będzie podsłuchiwać jakiejś laski, bo to nie jej sprawa, w ogóle ją to nie obchodzi i to nieładnie... tylko po to, żeby w następnym schować się w krzakach i podsłuchiwać. No faktycznie, logiczne.
    Oczywiście się rozpisałam... chyba muszę naprawdę nie znosić tej serii!

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja Buszującego w zbożu lubiłam, mimo iż czyny bohatera mówiły same przez się. Tak samo 50 twarzy Greya było dobre, bo skupiałam się na wszystkim innym, tylko nie na seksie. :D Jakoś chciałam przeniknąć w głąb mózgu Christiana i Any. Wiem, ta jej bogini coś tam, coś tam. Już bardziej przyczepiłabym się do części widzianej oczami Greya, to już było nudne, chociaż mogłam wyczytać wszystko, co chciałam wiedzieć o psychice Christiana.

    Co było dla mnie najgorsze?
    Na pewno Ludzie bezdomni, nad którymi usypiałam, dosłownie... :( I też najgorszą książką była "Mów mi katastrofa" Magdaleny Wali. Ta książka była katastrofą...

    OdpowiedzUsuń
  48. Dwie części Greya przeczytałam, gdy byłam w gimnazjum, albo liceum. Nie pamiętam, kiedy była premiera. Wtedy było to czymś nowym, trochę nieznanym, ale trzeciego domu nie dałam rady już przeczytać. Trzeba przyznać, były kiczowate...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też załapam się na Greya przed wielkim zamieszaniem ale nie zmienia to faktu że coś tak źle napisanego nigdy nie powinno ujrzeć swiatła dziennego :D

      Usuń
  49. Czytałam z tego tylko dwie pozycje i absolutnie się zgadzam. Od "Pamiętników wampirów" aż mnie z irytacji rozbolała głowa i nie dałam rady tej jakiejś tam części doczytać, a to jeszcze dawno temu było - młodsza i mniej książkowo wybredna byłam. Fenomen "Buszującego w zbożu też mnie dziwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie zrozumiem jakim cudem na podstawie TYCH książek powstal serial który jak na swoją tematykę był całkiem przyzwoity...

      Usuń
  50. "Buszujący..." to oryginalna książka, którą można albo lubić, albo nienawidzić ;p Seria "Pamiętniki Wampirów" kompletnie odbiega od serialu, a to właśnie przez serial sięgnęłam po książki i GRUBO się przejechałam.

    pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rownież skusilam się przez serial - pooorażka. Straszliwe przeżycie ;)

      Usuń
  51. "Greya" nie przeczytałam z pełną premedytacją. Nie wypowiadam się na temat tej książki, unikam rozmów o niej jak ognia, po prostu nie chcę mieć z nią nic wspólnego.
    "Lolitę" kiedyś, dawno temu zaczęłam i nie skończyłam, choć nie pamiętam, z jakiego powodu przerwałam czytanie. Na pewno kiedyś jeszcze do niej sięgnę, ale nie nastawiam się na wielkie zachwyty.
    Ja do dziś cierpię na myśl o "Przedwiośniu". Czytanie tego dzieła to była największa męczarnia lekturowa, jaką pamiętam. Cezarego miałam ochotę poszlachtować nożami!><

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z "Przedwiośniem" miałam podobnie, najpierw obejrzałam film i BARDZO mi się podobał a potem zabrałam się za książkę (mimo iż nie była moją lekturą) i niestety ale straszliwie się wynudziłam. Coś w tym jest, że wszystkie polskie klasyki mają przerażająco dużo arcynudnych opisów przyrody i otoczenia - booże, zostawcie coś wyobraźni! ;)

      Usuń
  52. W 100% zgadzam się co do Greya! Po kilku stronach niektóre ciągle powtarzające się zwroty mnie irytowały... no ale właśnie ta wewnętrzna bogini pobiła wszystko i wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Dlatego ja się już nie czepia fabuły bo wiadomo czego się tam można spodziewać ale ta kobieta nie potrafi pisać :/

      Usuń
  53. Przeczytałam Greya i nie zrobiłabym tego ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie się nie dziwię, teraz wychodzą jakieś dodatki czy coś... Nie rozumiem po co ;)

      Usuń
  54. Czytałam Greya. To najgorsza książka jaką dane było mi poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooj tak, ciężko będzie przebić taki literacki syf ;)

      Usuń

Copyright © 2014 booklicity , Blogger