FILM lepszy od KSIĄŻKI?


Tak, dobrze przeczytaliście. Nie jest to dość popularna opinia, zdaję sobie z tego sprawę ale wszyscy doskonale wiemy, że RAZ na JAKIŚ czas zdarza się taki film który po prostu jest lepszy. Film który sprawia, że po przeczytaniu książki na której bazował myślimy sobie „Jak ktoś zrobił takie arcydzieło z tak słabego materiału? Geniusz!”. Musimy również pamiętać, że istnieje ogromna różnica między ekranizacją a adaptacją filmową. Jestem przekonana, że znaczna większość z Was doskonale wie na czym polega różnica ale dla tych paru zdezorientowanych istot, w telegraficznym skrócie powiem o co chodzi: 
- ekranizacja jest wiernym pod względem zarówno treśći jak i formy przełozeniem dzieła literackiego na ekran filmowy.
- adaptacja filmowa jest luźnym przełożeniem dzieła literackiego na ekran filmowy, reżyser jedynie inspiruje się motywem, postaciami bądź tematem książki.

Bardzo często jeśli oglądamy film, który powstał NA PODSTAWIE naszej ukochanej książki dostajemy białej gorączki gdy bohaterowie wyglądają inaczej, wiele wątków zostaje pominiętych a czasem nawet zakończenie jest zupełnie inne (czyt. „Bez mojej zgody”). Niestety moi drodzy, takimi prawami właśnie rządzi się adaptacja filmowa. Mnie również czasem zalewa krew jak widzę, że ktoś ‘bezcześci’ moje ulubione powieści tylko po to, żeby film wpisywał się lepiej w wymagania które stawia Hollywood. 


Nie wiem czy komukolwiek będzie dzięki temu lepiej, ale rozczarowanie działa w obie strony. Bardzo często gdy obejrzymy rewelacyjny film, jesteśmy pod ogromnym wrażeniem więc gdy tylko dowiadujemy się, że powstał na podstawie książki – czym prędzej chcemy zabrać się za jej czytanie! W tym właśnie momencie następuje niekończące się pasmo rozczarowań... Jako ludzie zakochani w książkach, żyjemy w przekonaniu że to własnie one są ZAWSZE lepsze od filmu i nie może być inaczej. Okazuje się jednak, że od każdej reguły są jakieś wyjątki. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami kilkoma filmami które bardzo lubię i dopiero po ich obejrzeniu zabrałam się za ich literackie pierwowzory. Rozpaczy nie było końca!

Uprzejmie ostrzegam, że będą spoilery!
Nie jestem w stanie napisać co mi się nie podobało jeśli nie zdradzę o czym był film/książka.


Fight Club/Podziemny krąg
Film: Jeden z moich ulubionych filmów ever. „Podziemny krąg” jest bardzo mrocznym, dziwnym i specyficznym filmem. Jack znajduje się na życiowym zakręcie, jego życie zmienia się o 180 stopni gdy pewnego dnia poznaje Tylera, który według głównego bohatera jest wszystkim tym czym on chciałby być. Nasze życie też się zmienia gdy pod koniec filmu odkrywamy że obaj panowie to JEDNA i ta sama osoba :O Montaż jest super, świetny klimat, rewelacyjne kreacje bohaterów.
Książka: Słabo. Na pewno byłoby lepiej gdybym nie miała do porównania filmu. Cała fabuła jest skomplikowana i zawiła, wymaga więc umiejętnego poprowadzenia narracji czego mi zabrakło. Do tego 'rozdwojenie jaźni' głównego bohatera które BARDZO ciężko uchwycić na piśmie, moim zdaniem również nie wyszło a to w sumie główny wątek. Cała postać Tylera jest nijaka, książka jest bardzo chaotyczna i jestem przekonana, że gdybym nie oglądała wcześniej filmu to kompletnie nie zrozumiałabym o czym ona jest.

The Shawshank Redemption/Skazany na Shawshank
Film: Jak ktoś nie widział, to w tej chwili rzuca wszystko i ogląda a potem wraca, żeby opowiedzieć jak było. Film jest petardą, świetnie przedstawione postacie, gra aktorska zwala z nóg a do tego narratorem jest sam Morgan Freeman. Film świetnie przedstawia więzienne realia oraz pozwala Nam śledzić wewnętrzną przemianę głównego bohatera.
Książka: Prawdopodobnie większość z Was wie, że autorem pierwowzoru jest Stephen King ale kto z Was wie że „Skazany na Shawshank  to... krótkie opowiadanie? Ja długo nie mogłam uwierzyć, że taki rewelacyjny film powstał w oparciu o zaledwie 90 stronicowy tekst. Długość miała tutaj spore znaczenie bo niestety ale wielu rzeczy mi zabrakło - nie miałam czasu poczuć klimatu historii, za mało było wewnętrznych rozterek głównego bohatera, przyjaźń między Andym i Rudym (granym przez M. Freemana) zdaje się nie mieć większego znaczenia, a szkoda.


Forrest Gump
Film: REWELACJA. Uwielbiam ten film i mogę go oglądać w kółko do końca życia. Znam go na pamieć a i tak zawsze beczę jak dziecko gdy Forrest stoi nad grobem Jenny. Wszystkie nawiązania do popkultury są mistrzowskie. Tom Hanks wykreował postać wszech czasów, która zostanie zapamiętana w historii kina na zawsze. Kochamy Forresta, kibicujemy mu, cieszymy się z nim i razem z nim płaczemy.
Książka: Yyy... powiem tak: nie czytajcie tego. Książka jest porażką. Forest jest zdrowym chłopcem, dorasta i zostaje astronautą. W kosmosie spotyka małpę która prawie zostaje zjedzona... Jakiś koszmar. Książka nie ma praktycznie nic wspólnego z filmem, nie wiem jakim cudem na podstawie takiego badziewia powstał tak świetny film. 

The Notebook/Pamiętnik

Film: W >tym pościewspominałam, że zawsze wole filmy na podstawie twórczości Sparksa od samych książek i tak było również w przypadku "Pamiętnika". Wielka, cudowna, szaleńcza miłość która przezwycięża wszelkie trudności stawiane jej przez los. Noah, grany przez Ryana Goslinga lata temu zawładnął moim młodzieńczym sercem i to wcale nie za sprawą wyglądu. Szarmancki, zabawny, oddany - czego chcieć więcej? ;)
Książka: Nie jest źle. Powiedziałabym nawet, że gdybym nie obejrzała filmu to mogłoby być całkiem dobrze. Ale stało się inaczej <3 Zabrakło mi emocji, wszystko było mniej intensywne a kompletną klapą jest to, że praktycznie od samego początku wiemy że para staruszków z którą mamy chwilami do czynienia to właśnie główni bohaterowie... O ile lepiej czytałoby się tę książkę gdybyśmy nie wiedzieli o tym do samego końca? 



Oczywiście to są moje subiektywne opinie i na pewno znajdzie się masa osób która się ze mną nie zgodzi i bardzo dobrze - bo jaki świat byłby nudny gdyby wszyscy się ze sobą zgadzali.
Bardzo chętnie poznam Wasze typy które świetnie wpisałby
się w temat dzisiejszego posta, koniecznie się nimi podzielcie :)



60 komentarzy:

  1. Jeżeli jest taka możliwosc zeby przeczytać ksiązkę i zobaczyć film korzystam z tego bo zawsze jest coś inaczej ujęte, czegoś wiecej czegoś mniej i ma się rozeznanie w tych dwóch rzeczach.
    zapraszam do siebie / www.nouw.com/elaa_96

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zazwyczaj tak robię, staram się zawsze zaczynać od książki ale nie zawsze wychodzi ;)

      Usuń
  2. Praktycznie nie oglądam filmów, więc dla mnie zawsze prym wiedzie książka.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie oglądam za dużo, zdecydowanie mniej niż bym chciała ale coś kosztem czegoś. Nie można i dużo czytać i dużo oglądać ;)

      Usuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ani o filmie. :(

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, o żadnej? Gdzieś ty się uchowała :)

      Usuń
  4. Skazani na Shawshank to jeden z moich ulubionych filmów i nie miałam pojęcia, że jest na podstawie 90 stronicowego opowiadania ;O

    roksanary.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, niecała godzinka i po krzyku :)

      Usuń
  5. Moim typem jest zdecydowanie "Marsjanin" - najpierw widziałam film i być może to przez to :) Bo znałam już zakończenie, a pod względem fabularnym są do siebie bardzo podobne, jedynie książka zawiera więcej szczegółów technicznych, co przy znajomości historii mnie chwilami nużyło. ALE i jedno, i drugie, to dobre rzeczy :D
    Ach, i zawsze wolałam dwa pierwsze filmy "Opowieści z Narnii" od książek, przynajmniej jako dziecko. Zwłaszcza drugą część: w filmie dodali trochę dodatkowych wątków i byłam zaskoczona przy książce tym, że tak tak wielkich i epickich bitew nie ma, a Kaspian jest dzieckiem idealnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, z Marsjaninem miałam dokładnie tak samo. Może nawet gorzej, bo ja nie doczytałam książki, bardzo mi przeszkadzały te techniczne zwroty i określanie. Za to film jest super! :D

      Usuń
  6. Zgadzam się rzadko można powiedzieć, że film jest lepszy od książki.
    Ja jednak mam tak, że często obejrzę film, a potem przeczytam powieść. Jest to spowodowane pewnie tym, że film zajmie mi dwie godziny, a książka kilka dni.
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się tak niejednokrotnie zdarzyło, co prawda najczęściej zupełnie nieświadomie bo jeśli wiem, że film jest na podstawie książki to zazwyczaj staram się zacząć od książki :)

      Usuń
  7. Jak dla mnie "13 powodów", chociaż serial mnie nie porwał i tak był o niebo lepszy od książki, która strasznie nużyła.

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat było odwrotnie, przeczytałam książkę która mi się całkiem podobała a potem zabrałam się za serial i strasznie mnie denerwowało że to jest rozciągnięte aż na 13 odcinków... Rozumiem oczywiście, 13 powodów, 13 odcinków ale miałam wrażenie że w książce wszystko było rach, ciach a w serialu pastwili się nad każdym powodem :)

      Usuń
  8. A dla mnie "Pamiętnik" to jedna z najpiękniejszych książek ever :) Wiadomo, ilu ludzi, tyle gustów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że gdybym najpierw przeczytała książkę to miałabym podobne odczucia, chociaż jeśli chodzi o Sparksa to we wszystkich kombinacjach zawsze odrobinkę wole filmy :)

      Usuń
  9. W sumie to czytałam tylko "Pamiętnik", ale nie oglądałam filmu, jednak widzę, że muszę koniecznie to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o bożebożeboże MUSISZ obejrzeć ten film :D

      Usuń
  10. Lubię sobie zderzać książkę i film, czasami niemal wyrywam sobie włosy z głowy, jak można było tak zniszczyć piękną opowieść filmem, który musi być wpasowany w mainstream, ale cóż...
    A co do Pamiętnika - film jest o niebo lepszy!

    Buziaki,
    BookPleasure

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez nie raz tak miałam, najgorzej jak ktoś zabiera się za serie książkowe. Umarłam i przy filmie i przy serialu dotyczącym Darów Anioła - Cassandry Clare. Koszmar.
      A co do Pamiętnika - jak najbardziej! :)

      Usuń
  11. Oj Forrest Gump jako film wygrywa bezapelacyjnie ;) Takie same odczucia mam co do Pamiętnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na jakiś czas pojawiają się takie perełki :) Przykładów jest dużo więcej, pewnie jeszcze napiszę o tym nie raz.

      Usuń
  12. Z obiema wersjami to zapoznałam się tylko z Pamiętnikiem i rzeczywiście, też wolę ekranizację od książki, co nie często się u mnie zdarza :)
    Świetny blog, pozostaję na dłużej!
    Pozdrawiam, Daria z book-night

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że zostajesz :)
      Pamiętnik jako film jest absolutnie bezkonkurencyjny <3

      Usuń
  13. Mam identycznie co do Sparksa. Jego się po prostu lepiej ogląda niż czyta ;)
    "Skazani na Shawshank" - faktycznie petarda. Oglądałam i mocno mnie ruszyło. Książki nie czytałam i raczej nie planuję.
    Co do "Bez mojej zgody"... Nie. Nie, nie, nie. Nie mogę przeżyć tego zakończenia. Całkowicie zmienił wymowę książki :(

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! "Bez mojej zgody" czytało się fantastycznie, szybko i przyjemnie. Temat trudny, książka mocno emocjonująca no i to zakończenie!!! A w filmie? Jedna wielka żenada. Nope!

      Usuń
    2. Ja nie rozumiem po co to zakończenie w ogóle zostało zmienione... czasami podczas przekładania książki na film można pozmieniać jakieś motywy, żeby film był bardziej spójny czy coś - SPOKO. Ale, żeby kompletnie zmieniać zakończenie? Ta historia była na prawdę dobra.

      Usuń
  14. To nie czytaj Xpax. Ja podjarana filmem przeczytałam książkę i zaaanudziłam się na maksa.
    Ale wiesz co? Zauważyłam, że jak obejrzę najpierw film, to potem książka kompletnie mi się nie podoba. Kilka razy mnie się to zdarzyło, więc nigdy nie robię tego w takiej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam K-Pax ;) Faktycznie słabo, tym bardziej że film jest na prawdę super :D
      Swoja drogą to ja mam podobnie zazwyczaj, zwłaszcza jeśli film mi się bardzo podobał. Powinnam spróbować obejrzeć jakiś słabszy film a potem przeczytac książkę, może byłoby lepiej ;)

      Usuń
  15. "Władca Pierścieni". Książka jest genialna, na pierwszym tomie zasnęłam trzy razy, ale kocham, podziwiam i szanuję. Za to film - ze swoją muzyką, krajobrazami i Gollumem i dopieszczeniem każdego szczegółu to prawdziwa magia. Chyba nigdy mi sie nie znudzi, mogę oglądać na okrągło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Władca Pierścieni książkowo jeszcze jest przede mną, mam wydanie jednotomowe i ciężko zabrać mi się za ta cegłę ale planuję na dniach przeczytać Drużynę Pierścienia :)

      Usuń
  16. Podzielam Twoje zdanie w kwestii "Foresta Gumpa". Książka a film to dwa zupełnie różne światy, z czego ten pierwszy jest kompletną porażką. Dotrwałam do końca książki, co zrobiłam bardziej z ciekawości, czy będzie on taki sam jak w filmie, niż z żywego zainteresowania utworem :(
    Pozdrawiam!
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam podobnie, kompletne rozczarowania. Myślę, że nie byłoby tak źle gdyby ta książka była po prosty inna niż film ale czy ona musiała być przy okazji taka beznadziejna? :D

      Usuń
  17. "Bez mojej zgody" tak mnie oburzyło (film, oczywiście), że od tej pory nie oglądam ekranizacji, jeżeli jestem już po przeczytaniu książki :) bo to burzy moje życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie rozumiem :) Ja bardzo często sięgam po ekranizacje książek ale zauważyłam że za każdym razem moja oczekiwania są coraz niższe, wtedy czasem można sie pozytywnie zaskoczyć.

      Usuń
  18. Popieram, często zdarzają się filmy, które jednak są lepsze od książek, ale zazwyczaj są to rzeczywiście adaptacje, niekoniecznie ekranizacje. Popieram opinię z Forrest Gumpem - książka to ewidentny żart, za to film jest naprawdę ciekawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się takich tytułów uzbierało, nie chciałam żeby post był meeeega długi więc zostawiłam sobie jeszcze trochę pozycji na inną okazję ;)

      Usuń
  19. Ekranizacja "Rebeki" du Maurier zdecydowanie lepsza od książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, nie czytałam jeszcze :) Może powinna własnie zacząć od książki żeby docenić film później? ;)

      Usuń
  20. Zielona mila albo Lśnienie, to są dwa filmy które mogę oglądać x razy a za X+1 znajde jakaś perełkę. Z nowszych produkcji podobał mi sie HP i Czara Ognia, skandynwskie Millenium oraz Hobbit. Ale zdecydowanie wolę najpierw przeczytać ksiazkę niż obejrzeć film- wolę wyobrazić sobie bohatera niż wsadzać w głowę aktora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie niestety Lśnienie było jednym z najgorszych filmów jakie moje oczy widziały :D Dużo osób poleca mi przeczytać książkę ale przez film mam lekkie opory, chociaż z ekranizacji nawet sam King nie był zadowolony więc może powinnam dać tej książce szansę ;)
      Skandynawskiego Millennium nie oglądałam a baaardzo lubię ta trylogię (pozostałym częściom mówię NIE)

      Usuń
  21. Nie oglądałam tylko "Podziemnego Kręgu", pozostałe wymienione przez Ciebie filmy uwielbiam :) ale do książek raczej mnie nie ciągnie, a Ty mnie tylko utwierdziłaś w przekonaniu, że nie warto po nie sięgać :) Świetny post!

    Pozdrawiam
    roksa_reads

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lepiej nie psuć sobie wspomnień i zostać przy filmie ;) A Podziemny krąg baaaaaardzo polecam!

      Usuń
  22. Nie czytałam żadnej z wymienionych przez Ciebie książek, ale oglądałam wszystkie filmy ;) Każdy mi się podobał. A co do książek, to chciałam się jednak zapoznać z "Pamiętnikiem" i "Podziemnym kręgiem", chociaż nie wiem kiedy znajdę na to czas ;) U mnie takim przypadkiem lepszej ekranizacji była "Pokuta". Powieść trochę mnie wymęczyła. Początek i koniec były dobre, a cały środek do wymiany. Za to film był znakomity. Scenarzyści wyciągnęli z książki co najlepsze.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zapoznaj się z "Pamiętnikiem", nie powinnaś być rozczarowana. Gorzej z Fight Club... ;) "Pokuty" niestety ani nie czytałam ani nie oglądałam ale nadrobię zaległości!

      Usuń
  23. Mam w domu "Skazani na Shawshank" i zdziwiłam się, że liczy tak niewiele stron. Film bardzo przypadł mi do gustu, zrobił na mnie wrażenie, choć to nie do końca mój gatunek. Książka jednak wciąż na mnie czeka, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli film Cię jakoś wybitnie nie zachwycił to kompletnie daj sobie spokój z tym opowiadaniem, nic nie stracisz :)

      Usuń
  24. Wymienione filmy obejrzałam wszystkie, książki nie przeczytałam ani jednej i teraz już nie mam ochoty :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ABSOLUTNIE nic nie straciłaś. Jedynie zyskałaś więcej czasu na książki ;)

      Usuń
  25. Narzeczony coachuje mnie w tej sposób - spójrz na film, jakby to było coś całkowicie odrębnego, nie porównuj, pomyśl, że może to lepiej, bo poznajesz zupełnie inną historię. I naprawdę staram się w ten sposób na to patrzeć. Ekranizacja lepsza od książki? Szkoła uczuć, tak mi się wydaje, ale nie przepadam za Sparksem, więc może jestem uprzedzona. :D

    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, popieram! Najpierw obejrzałam film a potem sięgnęłam po książkę... co za zawód :O Dobrego masz narzeczonego, mój mówi "Anka cicho, nie obchodzi mnie jak było w książce!" :D

      Usuń
  26. Forrest Gump - zgadzam się :)
    Dodałabym "Zieloną Milę" i "Przerwaną lekcję muzyki" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki "Pamiętnik" nie dałam rady przeczytać, ale film obejrzałam do końca... pięknie opowiada o przepięknej, wielkiej miłości :)

      Usuń
    2. Oo tak, przerwana lekcja muzyki tez była ogromnym rozczarowaniem... Uwielbiam film a książka to jakiś żart.
      "Pamiętnik" akurat warto przeczytać bo nie jest najgorszy ;)

      Usuń
  27. Pamiętnik wersja filmowa zgadzam się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak z "Pamiętnikiem" miałam z "Szkołą uczuć", strasznie mnie książka rozczarowała :/

      Usuń
  28. Planuję bardzo podobny post u siebie. Jest całkiem sporo filmów, które są lepsze od książek i na odwrót ;) ja na przykład wolę oglądać Władcę Pierścieni niż go czytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz pisz, z chęcią przeczytam! Filmów jest masa, to na pewno nie będzie mój ostatni post w tym temacie :)

      Usuń

Copyright © 2014 booklicity , Blogger