PODSUMOWANIE MARCA

Nie. Nie zawieszam bloga.
Tak. Wiem, że jestem najgorszą blogerką EVER...
0 postów w marcu. Słownie: ZERO postów w marcu.
Szczerze mówiąc nie mam nawet za dobrej wymówki bo z czytaniem nie szło mi jakoś strasznie ale niestety recenzowanie odpuściłam sobie kompletnie. Mogłabym tłumaczyć się bez końca <3
A to kurs na prawo jazdy, a to odwiedziny mamy - dodatkowo rozchorowałam się tuż przed Wielkanocą a jedzenie samo się nie przygotuje... istny horror. 

Nie zmienia to faktu, że jest mi bardzo miło iż dopytywaliście się o to co się ze mną dzieje - na blogu, w mailach i na instragramie :)
Żyję i mam się dobrze!
W dodatku obiecuję poprawę w kwietniu, zamówiłam niedawno kosmiczne ilości książek a to do czegoś zobowiązuje.


Tymczasem zapraszam Was na moje skromne podsumowanie - tym razem przeczytałam jedynie 8 książek, ale nawet ja nie będę się czepiać, bo to był bardzo zwariowany miesiąc.

Kronika zapowiedzianej śmierci - Gabriel Garcia Marquez
Dzięki tej krótkiej książeczce jakimś cudem udało mi się przeczytać cokolwiek z literatury klasycznej w marcu... Parokrotnie podchodziłam do "Stu lat samotności" i kompletnie mi nie szło - dopiero miłośnicy Marqueza polecili mi zacząć moją przygodę właśnie od "Kroniki..." i była to bardzo udana próba. Urzekł mnie styl autora, narracja i sam pomysł na książkę. 
Santiago Nasar - zarozumiały i przekonany o swojej wyższości człowiek (choć o dziwo wzbudzał moja sympatię) zostaje zamordowany. Początkowo zbrodnia ta nie ma najmniejszego sensu lecz z czasem gdy poznajemy coraz to więcej szczegółów wszystko układa się w jedną, logiczną całość. Majstersztyk!

Śpiew kukułki - Frances Hardinge
Po tej książce rozpoczął się mój problem z recenzjami w marcu. Ta książka jest tak dziwna, że nie mam pojęcia co mam o niej w ogóle napisać. Co to za gatunek w ogóle?
Horror? Czasem miałam ciary na plecach.
Kryminał? Definitywnie mamy zagadkę do rozwiązania.
Fantastyka? Jak najbardziej, niewiarygodne goni niemożliwe.
Literatura dziecięca? Teoretycznie TAK...
Z jednej strony byłam zachwycona ale z drugiej strony chwilami czułam się zagubiona w fabule, akcja toczyła się bardzo szybko a ja miałam wrażenie że nie nadążam. "Śpiew kukułki" przepełniony jest magią a ja nie mogłam pozbyć się wrażenia że ten świat powinien zostać nam lepiej przedstawiony, może wtedy byłoby łatwiej.
Wybaczcie ale na prawdę nie wiem jak opowiedzieć o tej książce ale możecie uznać że jest to najlepszą formą polecenia bo uważam że każdy powinien po nią sięgnąć i przekonać się na własnej skórze o co mi chodzi.

Kłopot z Henrym, problem z Zoe - Andy Jones
Typowa obyczajówka z wątkiem romantycznym.
Zoe tkwi w związku który z roku na rok coraz mniej przypomina to czym był na początku. Nie dogaduje się z chłopakiem i ma wrażenie że wszystko powoli się psuje i nikomu nie chce się już niczego naprawiać.
Henry lada dzień bierze ślub - szkoda tylko że z dziewczyną którą bardziej kochają jego rodzice niż on sam. 
Tak, dobrze zgadliście - w pewnym momencie ścieżki Henrego i Zoe się przetną ale niestety stanie się to w najmniej odpowiednim momencie.
Książka nie jest schematyczna a bohaterowie są bardzo rzeczywiści - jeśli chodzi o tego typu książki to mi nic więcej nie potrzeba.

Blankets. Pod śnieżną kołderką - Craig Thompson
"Blankets" to autobiograficzna powieść graficzna która wciąga od pierwszej strony. Autor opowiada nam o swoim dzieciństwie, surowych rodzicach, perypetiach z młodszym bratem oraz o tym jak trudne potrafi być dorastanie. Po przeczytaniu tej pozycji dość długo myślałam o tym jaki wpływ na całe nasze życie ma dzieciństwo. To jak zostaliśmy wychowani, to jak rodzice odnosili się do nas czy do siebie nawzajem. Okazuje się że czasem jakieś drobne sprzeczki czy nieporozumienia potrafią pozostawić w nas ślad na długie lata mimo że nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Wyczekuję na inne tytuły tego autora bo muszę przyznać, że nie jest łatwo mnie zaintrygować a tutaj udało się to w 100%.

More happy than not - Adam Silvera
Stanowczo odmawiam używania polskiego tytułu tej książki! Wiem, że zazwyczaj wszyscy narzekają że tłumaczenia pozostawiają wiele do życzenia i całkowicie zmieniają znaczenie tytułu filmu bądź książki ale tym razem ta dosłowność brzmi kretyńsko - "Bardziej szczęśliwy niż nie"... serio?
Po 1. Książka wybitnie przereklamowana. DOBRA ale przereklamowana.
Po 2. Mam wrażenie że jeśli książka posiada wątek LGBT to z miejsca wszyscy są nią bezgranicznie zachwyceni - często bezpodstawnie.
Nie chcę niczego spoilerować ale moim zdaniem tutaj ten wątek homoseksualny nie był najlepszy. Wszystko zostało rozegrane bardzo dziwnie, niezręcznie i troszkę na siłę. Może ja jestem już jednak za stara na młodzieżówki tego typu?
Po "Tamte dni, tamte noce" wszystko jest jakieś 'bez sensu' ;)


Żółwie aż do końca - John Green
Green jest moim kamieniem w bucie. Niby mnie uwiera ale czasem jakoś można z nim wytrzymać. Uczciwiej byłoby napisać że najzwyczajniej w świecie nie przepadam za tym autorem - "Gwiazd naszych wina" całkiem mnie urzekła, chociaż im jestem starsza i więcej czytam tym coraz mniej mi się ta książka podoba. Potem było już coraz gorzej. "Szukając Alaski", "Papierowe miasta", "19 razy Katherin" N-O-P-E.
Dlatego niespodzianką powinien być fakt że tym razem... nie było źle. Serio, całkiem dobra młodzieżówka. Szok :O
Żeby nie było tak kolorowo, to jak na Greena przystało - główna bohaterka jest TRAGICZNA. Koszmarna. Drama goni dramę, jest zrozpaczonym pępkiem świata a cały wszechświat działa przeciwko niej. Aza jest równie beznadziejna co Hannah Baker z "13 powodów" i Holden z "Buszującego w zbożu". Moja złota trójca 'ulubieńców' <3
MIMO tej drobnej niedogodności książkę zaliczam na PLUS.

Chłopak z innej bajki - Kasie West
Biedna dziewczyna zakochuje się w obrzydliwie bogatym chłopaku który kompletnie przypadkiem nie jest zadufanym w sobie dupkiem tylko uroczym i dobrze wychowanym, chodzącym ideałem.
Do tego szalona najlepsza przyjaciółka i matka która nie chce rozmawiać o ojcu. Na końcu okazuje się, że nic nie jest takie jak się początkowo wydawało.
KONIEC.
Najkrótsza recenzja w historii blogowania!
Wiecie przecież, że książki Kasie West są łatwe, proste i przyjemne - nie można więc oczekiwać strawy dla intelektu, ambitnych treści i filozoficznych rozważań.
Ja osobiście byłam zadowolona, czytało mi się dobrze bo książka mimo pewnej schematyczności była bardzo przyjemna i dobrze napisana.

Słodko-gorzkie życie - Colleen McCullough
Męczyłam się z tą książką odrobinę dłużej niż powinnam. Z jednej strony bardzo mi się podobała bo akcja toczy się w Australii tuż przed wybuchem II WŚ - czyli moje ulubione tło jeśli chodzi o książki obyczajowe. Dodatkowo głównymi bohaterkami są 4 siostry - naturalnie każda ma zupełnie inny charakter, podejmują różne decyzje przez co ich kariery i życie rodzinne wyglądają całkowicie odmiennie. Wszystko super ale... Ale można było wyciągnąć z tej książki więcej. Niektórym siostrom poświęcono więcej uwagi niż innym i mam wrażenie że cała historia została ucięta, zakończona w pośpiechu i trochę bez polotu. Nie mogę powiedzieć, że książka jest zła bo bym skłamała ale spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza że początek był świetny a same bohaterki rewelacyjne.


Uff! Musze przyznać, że po tak długiej przerwie nie było łatwo złożyć tego posta do kupy. Zwłaszcza gdy nie pamięta się połowy książek które się przeczytało... Ale jak już wspominałam wyżej - w kwietniu będzie lepiej! Przede wszystkim postaram się recenzować na bierząco wszystkie książki które przeczytam.
Niedługo również nadrobię zaległości na Waszych blogach - nie mogę się doczekać aż zobaczę co polecacie tym razem :)


51 komentarzy:

  1. A ja rozchorowałam się na samą Wielkanoc i miałam po świętach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś przeżyłam Wielkanoc ale najgorzej było kilka dni przed - koszmar. Ale na szczęście dzisiaj za oknem mam 20 stopni więc nie mogę narzekać :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jak na taki byle jaki miesiąc to faktycznie całkiem całkiem!

      Usuń
  3. Oj zbiłabym Ciebie, gdybym tylko mogła... oj zbiła xD
    Nie jesteś najgorszą blogerką, tylko zabieganą, zapracowana i bez weny. POza tym czasem człowiek potrzebuje przerwy aby potem zacząć działać :) Nie gniewam się i cieszę się, że postanowiłaś się tutaj odezwać, napisać :) Wynik marca masz bardzo dobry - ten post również jest świetnie napisany i czekam na więcej :)

    PS Jeśli lubisz ładnie wydane książki i interesują Ciebie słowiańskie tematy, moze zainteresuje Ciebie "Bestiariusz słowiański"- teraz dwa tomy w jednej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejną osobą która poleca mi "Bestiariusz słowiański" więc uznaję to za znak od niebios - a mnie do kupowania książek nie trzeba namawiać :D
      Nie wiem właśnie tylko czy kupić dwa tomy czy skusić się na to wydanie jednotomowe... hmmm... moje doświadczenia z tego typu wydaniami nie są rewelacyjne. Jakieś rady?

      Usuń
  4. Nie czytałam żadnej z wymienionych przez ciebie książek :) A jeśli chodzi o blogowanie, to rozumiem cię doskonale. Sama dopiero zaczęłam coś pisać 20 marca, bo nie miałam ochoty na czytanie książek. Także każdego z nas coś takiego dopada :)
    Pozdrawiam,
    Od książki strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście z czytaniem nie było najgorzej ale recenzowanie... to już zupełnie inna bajka :D

      Usuń
  5. Bardzo dobry wynik pomimo tego zwariowanego miesiąca. :) Życzę Ci udanego i bardziej spokojnego kwietnia. Też uważam, że taka przerwa czasem dobrze robi, a wiadomo, że nie zawsze ma się czas na pisanie nowych postów, więc rozumiem i czekam na Twoje recenzje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoooli zabieram się do działania, pewnie gdybym była wybitnie zorganizowana to miałabym posty na zaś ale że z tym różnie u mnie bywa to jest jak jest... Ale nie ma co się martwić, w końcu ten blog to tylko hobby :)

      Usuń
  6. Niezły wynik :D Nie czytałam jeszcze żadnej z tych książek i chyba na razie tak zostanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego co innego :) Chociaż przyznaję, że marzec był dość słaby jeśli chodzi o książki - obyło się bez rewelacji.

      Usuń
  7. Skąd ja to znam. ;) Marzec też, pod względem blogowania, i u mnie do najlepszych nie należał, a im dłużej się nie publikuje tym ciężej się do tego zabrać... Mam nadzieję, że kwiecień będzie lepszy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być lepszy! Już samo słońce za oknem sprawia że ma się chęć do działania :)

      Usuń
  8. Właśnie ostatnio miałam przeczytać coś Kasie West :). Jej książki mają bardzo nierówny poziom, ale po recenzjach na goodreads akurat te zapowiadają się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie jeszcze skusze się na jej książki, zwłaszcza jeśli będzie mi brakowało jakiejś luźniejszej lektury :)

      Usuń
  9. Naprawdę świetne to podsumowanie ;) Wróciłaś w wielkim stylu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładny wynik i konkretne podsumowanie. Zaciekawiłaś mnie "Kroniką zapowiedzianej śmierci" koniecznie muszę się rozejrzeć za książkami Marqueza.
    Powodzenia w kwietniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaardzo polecam, zwłaszcza jeśli to będzie Twój początek przygody z tym autorem - w sam raz na rozgrzewkę :)

      Usuń
  11. Nie czytałam ani jednej z tych książek... wszystko przede mną:D
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że żadna szału nie zrobiła więc nawet nie ma co jakoś wybitnie polecać :)

      Usuń
  12. Za to ile książek na koncie! :) Ja niestety podupadłam z czytaniem i blogowaniem. Wypadłam z obiegu na dwa tygodnie przez urlop w Polsce i postępującą budowę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, urlop w Polsce potrafi wybić z rytmu jak mało co ;)

      Usuń
  13. Nie czytałam żadnych z tych książek, ale może kiedyś skuszę się na "More happy than not" :)

    Pozdrawiam!
    roksa_reads

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem przyjemna książka gdy nie podchodzi się do niej jak do 'literackiego fenomenu' ;)

      Usuń
  14. Nie tłumacz się, po prostu wracaj;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię takie beznadziejne blogerki EVER:D Czasami zwyczajnie nie ma się ochoty na pisanie, a gdzie jest powiedziane, że koniecznie trzeba;p A ile razy ja sobie obiecywałam, że będę pisała o książce zaraz po jej przeczytaniu, po czym mijał tydzień, dwa, aż w końcu stwierdzałam, że mi się już nie chce:)Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa Gosiu! Cały czas obiecuje sobie że będę recenzować przeczytane książki na bieżąco ale różnie to bywa... Styczeń i luty wypadł całkiem dobrze, więc w końcu musiałam się potknąć ;)

      Usuń
  16. ABSOLUTNIE się nie znasz! Aza po prostu... miała problem :D A nawet kilka. Mnie, jak wiesz, ta książka bardzo się podobała i chociaż nie rwała niczego wybitnie, to czytało się szybko i przyjemnie :)
    Zachęciłaś mnie do "Kłopot z Henrym, problem z Zoe", chyba potrzebuję takiej zwykłej książki teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca nie wiem czy mam co polecać z tej listy bo nic mnie nie zachwyciło ale akurat "Kłopot z Henrym, problem z Zoe" było bardzo przyjemne :)
      Aza jest zuem!

      Usuń
  17. Taak, wróciłam! Dobrze, że Ty już też :)
    Z tego zestawienia czytałam tylko jedną książkę - "Śpiew kukułki". Tak jak i Ty, nie wiem co mam o niej myśleć. Była bardzo dziwna i sama nie wiem czy mi się podobała, czy nie. Miała kilka ciekawych wątków, ale była taka... nieogarnięta. Na razie powstrzymuje się od recenzji jej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam DOKŁADNIE takie same odczucia co do "Śpiewu kukułki", cudaczna książka ;)

      Usuń
  18. Aby 8 książek? ABY? :D
    Super, że wracasz :) Mam nadzieję, że te kosmiczne ilości książek zmotywują też do recenzji :) Daj znać, co kupiłaś! I jak kurs na prawko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nawet pokoszę się o jakiś haul, poniosło mnie tym razem ;)

      Usuń
  19. Czasami dobrze zrobić sobie przerwę :) Nowy miesiąc, nowe możliwości. "Chłopaka z innej bajki" również czytałam i ukończyłam tą lekturę z podobnymi wrażeniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! W kwietniu zabieram się za recenzję! :)

      Usuń
  20. Życie czasami rozwala nam plany i nie ma w tym niestety nic dziwnego. Najważniejsze, że udało Ci się zrobić wiele rzeczy, a przy okazji przeczytać sporo książek, prawda?

    Z Silverą to zgadzam się w prawie stu procentach! Być może bez tego przereklamowania wrażenia byłyby lepsze, a tak trochę sprawiła mi ta książka zawodu. Podobała mi się, ale zachwytów ogromnych nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mnie również się podobała i wiem że byłoby jeszcze lepiej gdybym nie miałam zbyt wysokich oczekiwać bo OGÓLNIE - pomysł był na prawdę ciekawy :)

      Usuń
  21. No właśnie się zastanawiałam, kiedy wrócisz. Nie ma cię i nie ma. :P
    Ale ciesze się, że wróciłaś cała i zdrowa. Prawie zdrowa? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ten moment już zdrowsza nie będę :D Niestety, za oknem 20 stopni więc dla mnie jest juz lato... Chodzenie bez kurtki, lodowate napoje - nim się obejrzymy znów będe chora <3

      Usuń
  22. Pamiętam jak tuż po premierze "More happy then not" wszyscy się nią za granicą zachwycali, ale udało mi się trafić na jedną mniej optymistyczną recenzję i jakoś nigdy nie zapałałam chęcią żeby ją przeczytać. Twoja krótka opinia tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam dystans do książek którymi zachwyca się 90% booktuba bo zazwyczaj kończy się to dla mnie rozczarowaniem. Książka była na prawdę całkiem fajna, pomysł SUPER ale po prostu nie jest to jakimś arcydziełem :)

      Usuń
  23. O Chryste, nie znoszę Holdena z "Buszującego w zbożu", normalnie dostaję dreszczy (i to nie tych przyjemnych :P )gdy o nim choćby myślę. BRRRR!

    Szalenie czaiłam się na "More happy than not", jesteś chyba pierwszą osobą, które nie pieje nad tą książką peanów ;) Co do "Tamtych dni, tamtych nocy" - nawet nie wiesz jak bardzo chcę to przeczytać, film uwielbiam i wciąż ubolewam, że zgarnął tylko jedną oscarową statuetkę :/


    Pozdrawiam cieplutko,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holden jest najgorszym bohaterem literackim EVER. Nie znoszę tej książki i tego dupka, piona!

      Co do "Call me by you name"... kocham tę książkę. Po prostu ją ubóstwiam, dawno nic mnie tak nie zachwyciło więc polecam Ci ją z całego serca :)
      Też żałowałam że przydzielono im tylko jednego Oskara, zwłaszcza że za fabułą "Kształtu wody" nie przepadam ;)

      Usuń
  24. Ano tak to niestety już jest. Ja np też mniej pisałam, bo najpierw dzieci się pochorowały, potem ja... ale będę czekała na te obiecane recenzje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawiodę! :D
      Ja opuściłam się kompletnie ale obiecuję poprawę :)

      Usuń
  25. Niestety czasami i u mnie wyrobić się na bieżąco ciężko bywa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzec był u mnie koszmarny pod tym względem ale od jutra zabieram się do roboty :)

      Usuń
  26. Czasem po prostu trzeba zrobić sobie trochę przerwy od wszystkiego ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 booklicity , Blogger